Zwłoki w stawie Bugaj pod Piotrkowem

W połowie lutego 1877 roku w Bugaju, wsi będącej dziś częścią Piotrkowa Trybunalskiego, w stawie położonym przy trakcie między Piotrkowem a Kielcami, podczas opuszczania wody celem wyłowienia ryb, zaleziono zwłoki mężczyzny z roztrzaskaną głową. Przy zwłokach nie znaleziono dokumentów.

Ciało denata związane było i obciążone kamieniem ważącym – jak wówczas oceniano – około 80 funtów (ponad 36 kg). Natychmiastowa obdukcja lekarska w obecności sędziego śledczego wykazała, iż śmiertelne rany w głowę zadano tępym narzędziem, trup zaś mógł leżeć w wodzie około miesiąca. Celem ustalenia tożsamości zaraz po znalezieniu zwłok została zrobiona fotografia, którą rozesłano do niektórych większych miast.

Długo nie można było ustalić kto jest ofiarą, a tym bardziej kto sprawcą. Zdjętą z zabitego fotografię przypadkowo ujrzała w rękach krakowskiego żandarma pewna kobieta, żydówka Jacheta Linden, która rozpoznała na niej swego męża. Wiadomo już było, że tajemniczą ofiarą wydobytą z dna stawu na Bugaju był Josek Linden.

Z zeznań jego żony wynikało, że Josek od pewnego czasu trudnił się kradzieżą koni, będąc jednym z członków kilkuosobowej bandy. Mieszkał tymczasowo we wsi Zborów (gubernia kielecka), w domu Katarzyny i Wawrzyńca Kunotów, u Chaima Sitki – również członka owej grupy. W mieszkaniu tym przebywał również niejaki Srul, niewiadomego nazwiska, herszt bandy.

Kilka dni przed Bożym Narodzeniem 1876 roku członkowie bandy wraz z Lindenem pojechali do Kielc, a stamtąd dalej w stronę Piotrkowa. Po kilku dniach wszyscy wrócili do domu, oprócz Lindena.

Około połowy stycznia 1877 roku zaniepokojona dłuższym milczeniem męża Jacheta Linden, spotkała się w Kielcach z Sitką, który na pytanie o niego odrzekł, że Linden wyjechał do Ameryki. Radził jej być spokojną i udać się do Zysera – szwagra Lindena, do którego tamten miał podobno pisać listy z owej Ameryki. Idąc tym tropem udała się do Zysera lecz tamten, zaskoczony pytaniem, powiedział, że o listach nic nie wie. Oboje mieli pojechać więc do Sitki, zasięgnąć informacji i wyjaśnień.

W mieszkaniu Sitki Jacheta Linden dostrzegła leżącą burkę swojego męża. Na pytanie skąd ją ma, Sitko miał powiedzieć, że już dawno kupił ją od… Srula. Jeszcze bardziej zaniepokoiło ją to, że na owym Srulu zobaczyła koszulę do modlitwy swojego męża. Ten z kolei na pytanie skąd ma koszulę, odciągnął Jachetę na bok i zagroził śmiercią.

Lindenowa, jak później zeznawała, była już niemal pewna, że jej mąż padł ofiarą swoich wspólników. Następnie miała pojechać jeszcze raz do Kielc, udając się tam do traktierni (podrzędnej przydrożnej restauracji), gdzie zwykle Linden i jego wspólnicy bywali. Tam od właścicielek traktierni – Dwojry Sucheckiej i Doby Grossman dowiedziała się, że istotnie przed świętami Bożego Narodzenia 1876 roku Linden wraz z braćmi Cukier, Sitką i Srulem byli w restauracji bawiąc tam przez kilka godzin, a następnie pojechali w kierunku Piotrkowa. Bandę widziano także w Jacentowie w karczmie Senderowicza, leżącej na trakcie miedzy Kielcami a Piotrkowem (miał potwierdzić to służący w tej karczmie niejaki Opala).

Po zeznaniach żony Lindena, która twierdziła też, że Linden groził Sitce i Srulowi, iż wyda ich władzy, prowadzący pierwiastkowe śledztwo natychmiast aresztowali Sitkę. Herszt bandy Srul zdążył zaś zbiec i ślad po nim zaginął.

Chaima Sitkę postawiono pod sąd, zarzucając mu zabójstwo Lindena. Prokurator zażądał skazania go wg art. 1455 kodeksu karnego z 1866 roku na pozbawienie wszelkich praw i zesłanie do ciężkich robót na 15 lat. Rozprawa odbyła się 25 lutego 1877 roku w piotrkowskim Sądzie Okręgowym. Oskarżycielem był p.o. pomocnika prokuratora Fryderyks, zaś obronę wnosił Michał Cohn – znany piotrkowski prawnik i społecznik, m.in. członek zarządu Straży Ogniowej w Piotrkowie. Podczas rozprawy właśnie Cohn popisał się kunsztem prawniczym, obalając dowody oskarżenia przez ich niedoskonałość. Według niego istotna była drobna zmiana w zeznaniach Doby Grossman, która przed sądem powiedziała, że widziała Lindena już po Nowym Roku 1877. Nabycie burki od Srula, którą nosił Sitko, miała potwierdzić służąca Etla Weinbau. Również ciało denata, którego stan wskazywał na nie większy niż miesięczny okres przebywania w wodzie dowodził, że Linden zabity został około 15 stycznia, a ten z zeznań świadków widziany był wraz ze swoimi kompanami ostatni około Bożego Narodzenia, czyli 7 tygodni wcześniej. Ponadto obrońca Sitki dowodził, że zabity Linden był zatwardziałym przestępcą, który nie tylko w kraju ale i za granicą popełniał różne przestępstwa, za które przez władze austriackie był ścigany, że prawdopodobnie należał do innych band złoczyńców, którzy również mogli mieć interes aby go zabić.

Po skończonej obronie sąd udał się na naradę po której przychylił się do tezy obrony i ogłosił wyrok uwalniający Chaima Sitkę od zarzutu zabójstwa Joska Lindena. Sprawa morderstwa pozostała nierozwiązana.

PJL

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *