Dlaczego zginął młynarz spod Radomska

Na początku stycznia 1934 roku Józef Pioruński – właściciel młyna, zamieszkały w osadzie Klekotowe (położonej pod Radomskiem, nad rzeczką Radomką), zasiadł wieczorem do spożywania kolacji. Nagle, wystrzelona zza okna kula, trafiła go w głowę, kładąc trupem na miejscu. Dlaczego właściciel młyna zginął?

Pioruński był bogatym wieśniakiem, ale nie miał dobrej opinii w okolicy. Pomimo podeszłego wieku, tracił podobno pieniądze na miłostki, które często nawiązywał, a jednocześnie źle traktował chorą żonę i dorosłe dzieci, którym groził, że je wydziedziczy.

Marian Pioruński – najstarszy syn właściciela młyna, chciał wyzwolić się spod „opieki” ojca i postanowił ożenić się z córką sąsiada. Stary Pioruński zdążył już jednak zwrócić uwagę na ową dziewczynę. Postanowił ją mieć „na własność” i kupić za 6 tysięcy złotych. Spisano nawet formalny kontrakt z jej ojcem, zawierający m.in. zwrot zadatku na wypadek, gdyby dziewczyny nie odpowiadała jego wymaganiom. Dziewczynę, której oczywiście o zgodę nie pytano, siłą zmuszono do zamieszkania w domu Pioruńskiego. Syn Marian postanowił wtedy wyprowadzić się z domu. Nie mógł jednak pozwolić, by jego ojciec mieszkał z jego ukochaną. Feralnego dnia podszedł pod okno i strzelił…

Śledczy szybko ustalili głównego podejrzanego. Mariana Pioruńskiego aresztowano.

Sprawę morderstwa właściciela młyna w Klekotowe rozstrzygał Sąd Okręgowy w Piotrkowie Trybunalskim. Skazał on młodego Pioruńskiego za zabójstwo w stanie silnego uniesienia na rok więzienia. W czerwcu 1935 roku Sąd Apelacyjny zawiesił wykonanie wyroku na okres trzech lat. Marian mógł więc zamieszkać ze swoją ukochaną.

PJL

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *