Zbrodnia we wsi Wygoda i śmierć „Jaszy”

To było gorące lato 1944 r. W rejonie Radomska mnożyło się od działań partyzanckich, jak i od brutalnych akcji odwetowych hitlerowców, czujących już zbliżającą się za kilka miesięcy klęskę.

Dwa dni przed wybuchem Powstania Warszawskiego, 30 lipca 1944 r. blisko 8 km od Radomska, w gajówce Ojrzeń, w mieszkaniu gajowego Stefana Dłubaka, odbywało się pierwsze posiedzenie konspiracyjnej Wojewódzkiej Rady Narodowej w Łodzi. Obrady ubezpieczała kompania 3 Batalionu Armii Ludowej (AL) pod dowództwem radzieckiego partyzanta ppor. Jakowa Salnikowa ps. „Jasza”, znanego wcześniej z bohaterskiej akcji na Diablej Górze w październiku 1943 r. Kompania zajęła stanowiska w lesie na południowy wschód od wsi Wygoda, ochraniając w ten sposób Ojrzeń od strony Radomska.

Gdy jeszcze zebranie związane z wyborem władz do WRN się nie zakończyło, od strony Wygody, leżącej 3 km od Ojrzenia, doszły odgłosy strzelaniny. Jak się okazało, do Wygody wpadł oddział SS kolaboracyjnej brygady RONA (Rosyjska Wyzwoleńcza Armia Ludowa) Bronisława Kamińskiego (późniejszego „kata Ochoty”), której główne siły ciągnęły wówczas szosą z Gidel do Częstochowy.

Około godz. 15 na odsiecz mieszkańcom wsi ruszył pluton AL pod dowództwem „Jaszy”, Partyzanci z plutonu podeszli za zagrodami do wsi i uderzyli na hitlerowców, zabijając kilku z nich. Hitlerowcy wycofali się, zawiadamiając jednak poruszające się drogą główne siły. W starciu z hitlerowcami poległ „Jasza” Salnikow, który prowadził oddział do szturmu. Razem z nim — wg partyzanta i historyka Ryszarda Nazarewicza — zabity został plut. Mikołaj Akułaszwili. Dwóch partyzantów miało zostać rannych. Na pomoc partyzantom „Jaszy” ruszył pluton AL pod dow. st. sierż. Czesława Kowalczyka „Bogdan”. Odparto hitlerowców na tyle, że umożliwiono bezpieczną ewakuację członkom WRN z gajówki Ojrzeń (gajowego Stefana Dłubaka hitlerowcy zamordowali 12 grudnia 1944 r.).

Wieś Wygoda spłonęła. Zginęło kilkunastu mieszkańców i kilku chłopów z pobliskich wsi.

Partyzanci w Wygodzie zabili łącznie 16 hitlerowców i zdobyli 5 karabinów.

Następnego dnia po masakrze żandarmeria z Radomska pisała w meldunku:

Patrol ubezpieczający z brygady Kamińskiego starł się z bandą o nieznanej sile i ścigał ją w kierunku Niesulków – Zagórze. Zabito ok. 40 bandytów, zdobyto 2 pm oraz karabiny, pistolety, amunicję.

Straty partyzantów zdecydowanie więc zawyżono.

Do dziś blisko wsi Wygoda przy drodze z Gidel do Radomska stoi pomnik z wmurowaną tablicą upamiętniającą tę tragedię. Na niej znajdują się nazwiska ofiar. Z kolei na cmentarzu w Radomsku wmurowana w 2006 r. w cokół pomnika tablica upamiętnia bohaterskiego Jakowa Salnikowa. Tam również spoczęły jego zwłoki.

red.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *