Zapomniane podziemia wolborskiego kościoła

Niewiele osób, wchodząc co niedzielę do kościoła parafialnego pod wezwaniem św. Mikołaja w Wolborzu, ma świadomość, że kilka metrów pod posadzką, prawdopodobnie pod większą częścią nawy głównej, kryje się podziemny cmentarz. Zapomniane przez czas i ludzi krypty zawierają szczątki najznamienitszych postaci spośród duchowieństwa Wolborza minionych stuleci, ponieważ w ten sposób chowano tylko ludzi znacznych. Do dzisiaj w słoneczny dzień, przez małe okienka wentylacyjne dostrzec można resztki trumien, a głębiej ludzkie szczątki. Te jednak ukazują się dopiero po rozświetleniu pomieszczeń fleszem aparatu.

Kościół w Wolborzu mógł powstać już przed 1148 r. Była to budowla drewniana, wzniesiona prawdopodobnie w miejscu dzisiejszej świątyni. Wiele wskazuje na to, że powstała z inicjatywy kasztelańskiej wspieranej przez kupców wolborskich zamieszkujących we wczesnej osadzie targowej, gdyż kościołowi nadano imię ich patrona. Z pewnością Wolbórz w pierwszej ćwierci XIII w. był ważną osadą, skoro zwołano tutaj synod prowincjonalny, któremu przewodniczył arcybiskup Henryk Kietlicz. Na synodzie poruszano niezwykle istotne kwestie odnośnie roli Kościoła w państwie oraz zagadnienia związane z wyznaczonym przez papieża Innocentego III Soborem Laterańskim (1215 r.), na którym miała zostać powołana wszechwładna w późniejszych stuleciach w krajach Europy Zachodniej Święta Inkwizycja. W synodzie wzięli udział również książęta dzielnicowi nadając Kościołowi w swoich dzielnicach przywilej własnego niezależnego sądownictwa (privilegium fori), zrzekli się jednocześnie prawa panującego do zaboru majątku ruchomego zmarłego biskupa (ius spolii) i zgodzili na wyłączenie posiadłości kościelnych, wraz z ich ludnością, spod prawa książęcego. W czasie synodu została zawarta tzw. Liga Książąt, natomiast pod koniec roku papież potwierdził przywileje dane Kościołowi przez polskich włodarzy.

Są to informacje, w których tylko kontekście pojawia się wolborska świątynia. Pierwsza bezpośrednia wzmianka o kościele pochodzi z 1239 r. Przy czym kościół murowany, jednonawowy, którego pozostałości znajdują się w murach obecnej świątyni, został prawdopodobnie wzniesiony w XV w. Zapewne właśnie w tym okresie, wraz z potężniejszą ławą fundamentową, wybudowano podziemne krypty z przeznaczeniem na pochówek.

Od 1521 r. wolborski kościół był prepozyturą, a kilkadziesiąt lat później (1544 r.) został przez arcybiskupa Piotra Gamrata wyniesiony do rangi kolegiaty. Pod koniec tego stulecia w podróży przez Polskę, zatrzymał się w Wolborzu, na zaproszenie biskupa Rozrażewskiego, legat papieski kardynał Henryk Gaetano. Wziął udział w uroczystej mszy. Jego sekretarz w pamiętniku podróży wspominał później o dwóch patronach kościoła – św. Mikołaju i jednoczesnej patronce Królestwa, św. Jadwidze (szczegóły podróży można znaleźć w książce: Tajemniczy Zamek. Historia zamku w Wolborzu w dobie Odrodzenia i Baroku). Podczas odbudowy po pożarze (1549 r.) kościół poszerzony został przez dodanie bocznych niższych naw, z którymi łączy się wewnątrz przez arkady utworzone z przebitych ścian. W latach 1549 – 1579 do bryły budynku przystawiono od zachodu kruchtę, będącą podstawą do wzniesionej później wieży i tworzącej z nią część fasady. Świątynię przedłużono także od strony wschodniej, przebudowując zakrystię i skarbiec, ponad którymi na piętrze powstał kapitularz. Na wieży w 1565 r. zawieszony został dzwon, a w 1579 r. biskup Stanisław Karnkowski, rezydujący w pobliskim zamku (późniejszy prymas Polski), na prośbę proboszcza kolegiaty, Pawła Gawłowskiego, pokrył dach dachówką. W 1580 r. przebudowano kaplicę św. Anny.

Przez kilka następnych stuleci nie podejmowano większych prac prócz tych związanych z konserwacją budynku. Dopiero w 1766 r. biskup Antoni Ostrowski przebudował i odnowił świątynię, dokonując następnie jej konsekracji (uroczystego poświęcenia budynku, ołtarza, naczyń liturgicznych). W 1818 r. po sekularyzacji dóbr kościelnych i ostatecznym opuszczeniu Wolborza przez biskupów włocławskich, kościół zamieniono na parafialny. Ostatnia przebudowa miała miejsce w II poł. XIX w., kiedy przedłużono prezbiterium o jedno przęsło i dobudowano zakrystię.

Na temat samych podziemi wiadomo niewiele. W pierwszej połowie XVII w. prawdopodobnie stały się miejscem spoczynku biskupa Andrzeja Lipskiego, budowniczego południowego skrzydła zamku, chociaż możliwe, że także innych hierarchów. Z relacji osób, które będąc dziećmi, podczas zabawy w kościele po lekcji religii (w latach 60. XX w.), pod nieobecność księdza zeszły do podziemi, wynika, że główna sala katakumb zajmuje pomieszczenie znacznych rozmiarów wypełnione trumnami, których część uległa już rozkładowi odsłaniając bielejące w nikłym świetle kości. Niestety, nie wiadomo, gdzie zlokalizowane jest główne wejście. Nasi rozmówcy nie pamiętają. Wejście do jednego z pobocznych pomieszczeń, autonomicznego, które nie ma połączenia z innymi, znajduje się w małym korytarzu przy wejściu do kościoła od strony cukierni. Wejście główne musi być jednak drożne, skoro część podziemi (widoczną przez wspomniane okienka wentylacyjne) zajmują dachówki pozostałe po remoncie kościoła z lat 90. Nawiasem mówiąc, także w latach 90. dokonano przyłącza gazowego do kościoła, przekopując przez ulicę, pomiędzy budynkami Gminnej Spółdzielni a świątynią, głęboki kanał. Odkryto wtedy w wykopie całą masę ludzkich szczątków, co nasuwa wniosek, że w bliżej nieokreślonym czasie wokół kościoła funkcjonował cmentarz. By to potwierdzić, w przyszłości konieczne będą badania archeologiczne.

Od lat krąży legenda, że kościół połączony jest z obecnym pałacem biskupim długim, podziemnym tunelem. Wersję tę należy, niestety, włożyć między bajki. W żadnym bowiem inwentarzu kościoła czy pałacu wzniesionego w II poł. XVIII w. nie ma o tym mowy. Poza tym tak ogromne (i kosztowne zarazem) przedsięwzięcie natury technicznej, w tym okresie, byłoby pozbawione sensu. Co prawda znane są w Polsce przypadki łączenia świątyń z warowniami, ale w średniowieczu, i to zazwyczaj na krótkim odcinku. Już bardziej prawdopodobne byłoby połączenie kościoła z nieistniejącym zamkiem, który zlokalizowany był ok. 200 m od świątyni. Tym bardziej, że Wolbórz w II poł. XIII w., po najeździe Jaćwingów, otrzymał prawo wybudowania murów obronnych, z którego nigdy nie skorzystano. Jednak i ta hipoteza upada wobec tego, iż w żadnym inwentarzu zamkowym, począwszy od 1582 do 1760 r., tunel, a choćby i samo wejście do niego nie są wymieniane, chociaż piwnice zamkowe wraz z zawartością opisano dokładnie.

Być może w przyszłości podjęta zostanie inicjatywa zakrojonych na szeroką skalę badań archeologicznych kościelnych podziemi, po których udostępnione zostaną one zwiedzającym, podobnie jak w klasztorze na Świętym Krzyżu w Górach Świętkorzyskich. To samo mogłoby się odnosić do kościelnej wieży (wymarzonego punktu widokowego), loż biskupich po obu stronach nawy głównej, czy strychu. Promocja gminy i miejscowości gwarantowana.

Marek Gajda

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*