Z miłości do Ukrainki…

Było to w 1927 roku. Pewien wdowiec, 42-letni Józef Książczak, ojciec pięciorga dzieci, człowiek zamożny, właściciel jednej z kamienic w Piotrkowie Tryb., zakochał się w pewnej Ukraince, która od pewnego czasu na stałe mieszkała w tym mieście. Uzyskawszy zgodę ukochanej na zawarcie małżeństwa, zaczął czynić przygotowania przedślubne. Niespodziewanie jednak owa Ukrainka, po kilku miesiącach od zaręczyn, w ostatnich dniach lipca zawiadomiła go listownie, że zrywa z nim wszelkie stosunki.

Książczak zdenerwowany tym listem natychmiast udał się do niej. Kobieta potwierdziła swą decyzję. Wprost od niej udał się do redakcji jednego z piotrkowskich pism, gdzie zamówił dla siebie nekrolog na następny dzień. Po południu natomiast zaprosił kilku kolegów do restauracji, wypijając z nimi parę butelek wódki. Po kilku godzinach pożegnał się z nimi, jak się później okazało, na zawsze.

Książczak, odprowadzony przez jednego z kolegów, przyszedł następnie do kamienicy przy Piłsudskiego 41, gdzie mieszkała niewierna narzeczona. Wywołał ją przed drzwi, i w trakcie rozmowy z nią wyciągnął z kieszeni rewolwer strzelając sobie w serce. Padł trupem na miejscu. Pochowano go 1 sierpnia na piotrkowskim cmentarzu. Tak to z miłości do Ukrainki Książczak osierocił pięcioro swoich dzieci.

PJL

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*