Wojenne losy mieszkańców Bogusławic

Wieś Bogusławice wyjątkowo ucierpiała w czasie okupacji hitlerowskiej. Szczególnie miesiące maj i czerwiec, tak piękne, nie kojarzą się najstarszym mieszkańcom tej wsi dobrze. Gdy w 1944 roku hitlerowcy zatrzymali kilkunastu mieszkańców, mało kto spodziewał się najgorszego.

Rankiem 26 maja 1944 roku funkcjonariusze żandarmerii niemieckiej z posterunku w Czarnocinie w obecności granatowych policjantów z posterunku w Wolborzu, na podstawie przygotowanej wcześniej listy, chodząc od domu do domu, aresztowali 20 mężczyzn ze wsi Bogusławice: braci Węgrzynowskich: Franciszka, Wacława, Eustachiusza, Mieczysława i Bronisława, ich braci stryjecznych: Stefana i Henryka Węgrzynowskich, braci Ignacego i Władysława Rybaków, Jana Mękarskiego, braci Ludwika i Władysława Malinowskich, braci Władysława i Bolesława Urbaszków, Władysława Szczepanika, Stanisława Szwarbułę, Franciszka Wochnę, Jana Mierzejewskiego, Romana Liszkę i Wacława Rogowskiego. Zatrzymanych załadowano na dwa wozy konne (podwody konne). Gdy przed południem w asyście żandarmów wozy przyjechały do Wolborza, zatrzymując się przed posterunkiem policji na Rynku Jagiełły, według świadków, niektórzy z aresztowanych schodzili z wozu, aby napić się wody ze stojącej tam studni. Zatrzymani nie przeczuwali pewnie najgorszego, nie próbowali uciekać mimo, iż mieli być pilnowani w pewnym momencie jedynie przez 2 lub 3 żandarmów niemieckich. Być może myśleli, że są zabierani na roboty, do których w tamtym czasie Niemcy bardzo często wykorzystywali okoliczną ludność. Nie przypuszczali, że zostali jako partyzanci wydani przez pracownika mleczarni w Wolborzu Jerzego Kornackiego. Po niedługim czasie wozy pojechały w stronę Piotrkowa, a aresztowanych mężczyzn umieszczono w tamtejszym areszcie.

Część z zatrzymanych mieszkańców Bogusławic należała do Batalionów Chłopskich i Armii Krajowej, a część miała tylko pomagać partyzantom. Już 1 czerwca 1944 roku dwóch członków partyzanckiego oddziału „Gryfa” otrzymało rozkaz wykonania wyroku śmierci na Kornackim, który to przekazał listę partyzantów władzom niemieckim. Pierwsza próba nie udała się, postrzelony konfident udał nieżywego i uniknął śmierci. Rannego Kornackiego zastrzelili już później w szpitalu w Piotrkowie członkowie dywersyjnego zespołu „Kosa”.

Wyrok na siedemnastu z aresztowanych wydał hitlerowski sąd doraźny przy KdS w Radomiu. Wykonano go w niespełna miesiąc po aresztowaniu. Egzekucji dokonano 24 czerwca 1944 r. w lesie w Pieńkach Karlińskich pod Moszczenicą. Zwłoki wrzucono do wykopanego przez innych więźniów dołu i zasypano. Wraz z mieszkańcami Bogusławic w Pieńkach Karlińskich 24 czerwca życie straciło 35 innych mężczyzn z regionu piotrkowskiego. Informacje od tych byłych więźniów pozwoliły po wojnie na ustalenie miejsca zbrodni i przeprowadzenie ekshumacji w dniu 13 kwietnia 1945 r.  Trzy osoby spośród aresztowanych 26 maja w Bogusławicach, Franciszka Węgrzynowskiego, Ignacego Rybaka i Jana Mierzejewskiego, w dniu 11 lipca 1944 roku wywieziono z więzienia w Piotrkowie do obozu koncentracyjnego w Gross Rosen. Oni również zginęli.

Po zbrodni w Pieńkach Karlińskich listy osób zamordowanych powieszono w okolicznych miejscowościach, również w Wolborzu. Pod nazwiskami skazanych podano czyny, za które zostali skazani na śmierć. Były nimi m.in.: przynależność do niedozwolonej organizacji, posiadanie broni, działalność komunistyczna czy ukrywanie bandytów.

Większość zamordowanych mieszkańców Bogusławic pochowano na wolborskim cmentarzu rzymskokatolickim dwa dni po ekshumacji, w niedzielę 15 kwietnia 1945 r. Po mszy żałobnej, odprawionej na dziedzińcu pałacu pobiskupiego w Wolborzu i po okolicznościowych przemówieniach, 14 trumien ze zwłokami pomordowanych, przy dźwiękach żałobnych orkiestr z Wolborza i Żarnowicy, odprowadzano na cmentarz, gdzie zostały złożone w osobnych mogiłach. W uroczystościach pogrzebowych wzięła udział ludność Wolborza i okolicznych wsi z licznymi delegacjami oraz przedstawicielami Wojska Polskiego. W późniejszym czasie postawiono również pomnik ku czci pomordowanych.

Zbrodnią w lesie w Pieńkach Karlińskich zajmowała się Oddziałowa Komisja Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Łodzi. W świetle zebranego w śledztwie materiału dowodowego nie ustalono niestety nazwisk funkcjonariuszy hitlerowskich z Piotrkowa, którzy dopuścili się zbrodni. Ustalono, że w egzekucji nie brali udziału funkcjonariusze Policji Granatowej, którzy uczestniczyli jedynie w zatrzymywaniu osób, które później zostały rozstrzelane. Czyn ten miał co prawda znamiona przestępstwa z art. 2 dekretu z 31 sierpnia 1944 r., ale jego karalność uległa przedawnieniu. Śledztwo wobec tego umorzono. Mimo iż od tego wydarzenia minęło przeszło 70 lat, pamięć rodzin pomordowanych oraz mieszkańców Bogusławic i okolicznych miejscowości trwa do dziś, o czym świadczą znicze i kwiaty nieprzerwanie obecne na sukcesywnie odnawianych grobach zabitych, a także pomnik w Bogusławicach, upamiętniający zamordowanych członków rodziny Węgrzynowskich.

oprac. red.

  1. Musze powiedzieć,że współzałożycielem tego pomnika i pochowania zwłok był Stefan Wyszkowski/pochowany obok tych mogił/Moja Ciocia Zofia Wyszkowska niosła wieniec.Mam nawet zdjęcie z tej smutnej uroczystość..Pozdrawiam.

    1. Bardzo dziękujemy za te ciekawe informacje. Czy jest możliwość by nam Pani to zdjęcie udostępniła? Oczywiście skan.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*