Wielka trąba powietrzna w Łódzkiem

„Kto tylko mógł podpierał drzwi i trzymał okna, aby straszliwy wicher nie wywiał nas z mieszkania. Dzieci ukryliśmy za łóżkami, bo na głowy sypał się już tynk i szkło. Po dziesięciu minutach nastała cisza. Z domu zostały tylko ściany”. To tylko jedna z wielu tragicznych relacji po przejściu przez wschodnią część woj. łódzkiego wielkiej trąby powietrznej, której siłę trudno dziś do czegokolwiek porównać.

Ciepłe i zimne powietrze

W czwartek 15 maja 1958 roku w centralnych, wschodnich i południowych rejonach Polski zanotowano bardzo silne nagrzane powietrze dochodzące w Sandomierzu do 32 stopni C w cieniu. W zachodnich częściach kraju było natomiast nieco chłodniej. Właśnie na linii stanowiącej granicę gorącego i chłodniejszego powietrza zaczęły się formować chmury burzowe. Chmurom zaczął towarzyszyć ulewny deszcz, pioruny, a przede wszystkim silny wiatr.

Pod wieczór 15 maja chmury burzowe dotarły nad środkową Polskę, w rejon Rawy Mazowieckiej. Tego co tu nastąpiło nikt się nie spodziewał. Około godz. 18 nad Rawą i okolicznymi wioskami rozszalała się potężna trąba powietrzna, połączona z gradobiciem.

Miasto w gruzach

Żywioł szalał blisko 5 – 10 minut. Przewracały się drewniane budynki i płoty, a kilkuwiekowe dęby i topole łamały się jak zapałki lub wyrywane były z korzeniami.

Około godz. 23 w dzień tragedii ilość ofiar w ludziach trudno było jeszcze ustalić: 10 osób zostało ciężko rannych, a około 100 lżej. Dzień później poinformowano już o 2 ofiarach śmiertelnych.

Najbardziej od trąby ucierpiała południowa część Rawy od strony Tomaszowa i Nowego Miasta. W samej Rawie uszkodzonych zostało przeszło 40 procent budynków. Na ul. Kościuszki w Rawie z domów niekiedy pozostały ponoć tylko fundamenty. Policzono, że 52 budynki mieszkalne w różnych częściach Rawy stanowiły ruinę, 75 innych domów zostało ciężko uszkodzonych, a z 75 wichura zerwała dachy. Stanowiło to ponad 40 procent zabudowań w mieście!

Dodatkowo w rawskiej fabryce żyletek wyleciały ponoć wszystkie szyby, które potłukł grad wielkości kurzych jaj. Zerwane zostały linie elektryczne i telefoniczne.

Zerwał z podłogi linoleum

Następnego dnia po przejściu trąby do Rawy przybyli dziennikarze „Dziennika Łódzkiego”. Niemal co krok napotykali ślady przejścia żywiołu. Na chodnikach walały się rozbite dachówki, powyginana blacha, płachty porwanej papy, zwoje drutów. Szalejąca przez kilka minut trąba zaznaczyła swą drogę gruzami zburzonych budynków i tysiąca i połamanych drzew – opisywali. Odwiedzali też poszkodowanych mieszkańców:

„Na podwórzu jednego z domów przy ul. 15 Grudnia koczuje rodzina Mariana Szprucha. Ludzie ze łzami w oczach spoglądali na skutki huraganu: zawalone pierwsze piętro budynku mieszkalnego oraz zrównane z ziemią stodoły. Klatka schodowa zasypana gruzem. W mieszkaniu istne pobojowisko: podarte firanki, powyrywane ramy okienne, popękane ściany i sufity…”

Żona Szprucha opowiadać zaczęła o przeżytych strasznych dziesięciu minutach: „Najpierw zrobiło się zupełnie ciemno. Zaczęło grzmieć. Koło godziny. 18 ruszył się wiatr. Z początku mały, potem coraz silniejszy. Stałam akurat przy oknie, gdy w pewnej chwili ujrzałam jak stodoła unosi się nad ziemię, po czym rozsypuje w kupę desek i słomy. Kto tylko mógł podpierał drzwi i trzymał okna, aby straszliwy wicher nie wywiał nas z mieszkania. Dzieci ukryliśmy za łóżkami, bo na głowy sypał się już tynk i szkło. Po dziesięciu minutach nastała cisza. Z domu zostały tylko ściany.”

Zamieszkała przy ulicy Kościuszki 20 Helena Życka opowiada z kolei jak u sąsiadów zarwały się sufity, a huragan nie tylko powyrywał drzwi i okna, ale zerwał z podłogi linoleum i wyważył klapę od piwnicy.

Na podwórko Władysława Bednarka z Rawy w 1939 r. spadło ponoć siedem bomb. Ich podmuch uszkodził zabudowania. Zniszczenia te były jednak drobiazgiem wobec zniszczeń, jakich dokonała trąba powietrzna – mówił Bednarek.

Dwie godziny po przejściu trąby przybył do Rawy autobus PKS. Ponoć pasażerowie, po wyjściu z auta z przerażeniem rozbiegli się po mieście sądząc, iż uległo ono jakiemuś niespodziewanemu nalotowi bombowemu…

Nocą z 15 na 16 maja nad Rawę, ku przerażeniu mieszkańców, nadciągnęła druga potężna burza. Nie spowodowała jednak większych strat.

Zniszczone wsie

Trąba szła pasem o długości bliski 22 km i szerokości ok. 800 m, stąd wyrządziła wielkie szkody również w wielu wsiach w pobliskich gromadach. We wsi Teklin na 40 budynków jedynie 6 zostało całych. Poważnie straty były również we wsi Chrusty.

We wsi Dziurdzioły, najbardziej poszkodowanej kataklizmie wiosce, stojące wzdłuż drogi zabudowania zostały zmiecione. Gdzieniegdzie tylko było widać na pół obalone ściany. Z 54 zagród ocalało było tylko… 6! To właśnie tam, ze względu na wielkie zniszczenia, w następnych dniach grupa inżynierów w porozumieniu z mieszkańcami miała opracować projekty przyszłych nowych zagród.

Prawdopodobny szlak trąby powietrznej

Mieszkaniec Osady Dolnej Stanisław Głodkowski już na długo przed nadejściem trąby powietrznej zauważył dziwne zachowanie się zwierząt w gospodarstwie. Owce, które zwykle bez trudu dały się zapędzać do obórki, tego dnia uciekały od zabudować daleko w pole. Instynkt ostrzegł je widocznie przed wypadkiem, bo już kilka godzin później wszystkie zabudowania leżały w gruzach – przypuszczał.

Pomoc

Natychmiast po ustaniu żywiołu do akcji ratunkowej przystąpiła miejscowa straż pożarna, której z pomocą przyszła straż z Tomaszowa i Skierniewic. Następnego dnia do Rawy przybył sekretarz KC PZPR wicemarszałek Sejmu PRL Zenon Kliszko, zastępca szefa sztabu generalnego WP – gen. dyw. Zygmunt Duszyński oraz kierownik resortu w Ministerstwie Gospodarki Komunalnej – Stanisław Sroka, a także inni przedstawiciele władz centralnych i wojewódzkich – m.in. przewodniczący Prezydium WRN w Łodzi Piotr Szymanek. Do Rawy przybyli też filmowcy z Polskiej Kroniki Filmowej nagrać skutki wyjątkowego kataklizmu.

Przed południem 16 maja, do Rawy napłynęła pierwsza pomoc żywnościowa i pierwsze transporty materiałów budowlanych. Przybyło też 150 „rzemieślników” oraz żołnierze Wojska Polskiego, którzy przystąpili natychmiast do naprawy szkód. Blisko 60 rodzin, które zostało pozbawionych dachu nad głową umieszczono w świetlicach oraz namiotach.

W związku z tym, że wioski Petrynów i Byliny położone były na bardzo złych glebach Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej zaproponowało ich mieszkańcom osiedlenie się na innych terenach woj. łódzkiego lub też w województwach północnych.

To nie był koniec!

Następnego dnia, w piątek 16 maja w godzinach wieczornych nad powiatem rawskim przeszła kolejna bardzo silna burza. Tym razem z całym impetem uderzyła w Nowe Miasto nad Pilicą. Potężna wichura, podobnie jak poprzedniego dnia w Rawie, wyrządziła wielkie szkody. 25 domów zostało uszkodzonych, a 5 zupełnie zniszczonych. Samo miasto zostało odcięte od świata. Do szpitala w Rawie przewieziono 17 osób rannych w tym 7 ciężko.

W ciągu czterech dni od 15 maja na całym terenie województwa łódzkiego, oprócz strat spowodowanych przez trąbę powietrzną w Rawie i jej okolicach oraz Nowym Mieście n. Pilicą, spłonęło od wyładowań atmosferycznych 14 domów mieszkalnych, 35 stodół i 14 obór, głównie w powiatach piotrkowskim, radomszczańskim i poddębickim.

Przemysław J. Łaski

Polska Kronika Filmowa z materiałem o trąbie powietrznej:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *