W poszukiwaniu korzeni. Relacja z wizyty w Piotrkowie

W dniach 5 – 11 maja 2018 przebywał w Piotrkowie i okolicach Sebastian Ristock, członek AGoFF, który przyjechał z Niemiec szukać swoich niemieckich korzeni. 

Już od dawna chcieliśmy odbyć wycieczkę badawczą do Piotrkowa i okolic. W ramach własnych badań rodzinnych, ale także jako szef Piotrkowskiej Grupy badawczej przy „Grupie roboczej Wschodnio-Niemieckich Badaczy Rodzin – AGoFF” (Forschungsgruppe Petrikau für die „Arbeitsgemeinschaft ostdeutscher Familienforscher – der AGoFF) chciałem przejrzeć źródła, zdobyć informacje oraz spotkać ciekawych ludzi gotowych do rozmów i poznać miejsca pamiętające dawnych niemieckich mieszkańców.

Za pośrednictwem forum genealogicznego z Lipska i rodziny Fehrmann, mogłem nawiązać kontakt z panią Haliną Gantzke (na zdj. powyżej, wraz z autorem relacji), która mieszka na przedmieściach Piotrkowa Trybunalskiego. Ma niemieckie korzenie i jest bardzo zaangażowana w sprawy kościelnych ksiąg i cmentarza ewangelickiego.

W podróż wyruszyłem swoim prywatnym samochodem w sobotę 5 maja 2018 roku z Steinhude (Hanower) i po około 9 godzinach jazdy dotarłem do hotelu w pobliżu centrum Piotrkowa Trybunalskiego. W niedzielę rano zostałem zaproszony przez rodzinę Fehrmann i panią Gantzke na nabożeństwo do miejscowej parafii ewangelicko-augsburskiej. Mimo braku znajomości języka polskiego nabożeństwo było dla mnie bardzo interesujące. Zostało pięknie przeprowadzone przez pastora Wiesława Żydela. Większość pieśni autorstwa niemieckich kompozytorów ze śpiewnika zostało również przedrukowane w języku niemieckim. W porównaniu z luterańskim rytem nabożeństwa, istnieją różnice – moim zdaniem – nabożeństwo miało bardziej konserwatywną formę, a niektóre fragmenty odbywały się w pozycji stojącej. Niestety, gmina protestancka (piotrkowska) liczy tylko około 80 osób i brakuje młodzieży, podobnie jak w innych gminach. Potem zaproszono mnie na kawę i ciasto na plebanię, gdzie mogłem doświadczyć polskiej gościnności.

Jeszcze w niedzielne popołudnie, przy przepięknej pogodzie, pokazano mi miejscowy cmentarz. Sąsiadujący z cmentarzem katolickim cmentarz ewangelicki jest nadal w stosunkowo dobrym stanie. Wiele grobów jest już zarośniętych i ledwo rozpoznawalnych. Wśród grobowców są niektóre młode groby katolickiego wyznania. Można jednak zauważyć, że stan nie poprawia się.

Małżeństwo Brajtkrojc mieszka tuż obok cmentarza i opiekuje się nim przez ponad 30 lat. Oboje mają już ponad 80 lat i starają się zachować groby. Ale wygląda na to, że nie będą mieli następców. Zacząłem więc rozmowę z państwem Brajtkrojc i skorzystałem z okazji by pokazać, że traktuję te groby poważne. Wyposażony w szczotkę drucianą musiałem wyczyścić kilka nagrobków, tak by uchwycić je za pomocą aparatu fotograficznego.

Małżeństwo Brajtkrojc

W poniedziałek przyjęła mnie katechetka pani Bożena Zamarska, abym po raz pierwszy mógł zapoznać się z księgami kościelnymi. Niewiele roczników znajduje się w archiwach państwowych. Wyłącznie oryginały, począwszy od 1826 roku, są tutaj i można je zobaczyć tylko w kościele. Księgi kościelne najpierw spisane po polsku, potem po rosyjsku, są w bardzo złym stanie. Pozytywne jest to, że stworzono indeksy dla oryginałów i – najprawdopodobniej w latach dwudziestych lub trzydziestych ubiegłego wieku – sporządzono bardzo staranne i dobrze uporządkowane podsumowania. W celu uzyskania bardziej szczegółowych informacji należy jednak zapoznać się z oryginałem.

We wtorek objechałem stare wioski. Częściowo nadal istniejące lub opuszczone połacie ziemi, gdzie nasi przodkowie wędrowali lub żyli jak pasterze.

Powracając na protestancki cmentarz w Piotrkowie mogłem zobaczyć wciąż widoczne groby wojenne poległych w I wojnie światowej. Z dużymi emocjami mogłem w tym dniu wychwycić kilka nazwisk poległych żołnierzy z mogił wojennych. Wykorzystałem również okazję, by udokumentować jak najwięcej cmentarzy na potrzeby projektu nagrobków AGoFF.

Oprócz protestanckiego cmentarza miejskiego w Piotrkowie, w okolicy są dostępne cmentarze wiejskie. Mogłem je odnaleźć z pomocą polskiej mapy z lat 30. oraz dzięki polskiemu portalowi „Wiejskie cmentarze ewangelickie województwa łódzkiego”. Meszcze leżą na północny wschód od Piotrkowa. Tu, na skraju lasu, można jeszcze rozpoznać niektóre groby. Nagrobki są częściowo czytelne. Musiałem je wyczyścić, aby odczytać inskrypcje. W Jarostach, na północ od Piotrkowa, na niewielkim wzniesieniu przy drodze przejazdowej, znajdujemy bardzo niepozorny dawny cmentarz ewangelicki. Tylko jeden grób jest dość dobrze zachowany. Inne groby są mocno zarośnięte i trudne do rozpoznania.

W środę ponownie skorzystałem z okazji, aby przejrzeć zapiski kościelne. Wiele istniejących oryginałów uprościło to. Były też rejestry filiałów z Kleszczowa, Bełchatowa, Radomska i Dziepółcia. Pani Zamarska znów była bardzo miła, podała mi herbatę i herbatniki.

Ostatniego dnia odwiedziłem Archiwum Państwowe w Piotrkowie Trybunalskim. Na szczęście pani Gantzke wspierała mnie również w tej wyprawie. Przygotowałem się na tę wizytę w archiwum, mogłem więc odnaleźć więcej interesujących archiwaliów. Dzięki temu udało mi się wyjaśnić losy mojej rodziny, takie jak późny wyjazd mojej prababki po wojnie.

Ponadto przyjrzałem się także tak zwanym księgom cywilnym, są one niewątpliwie źródłem ważnym dla genealoga, a także jednolitym spisom poborowych, w których zarejestrowani są zgodnie ze swoim wiekiem męscy obywatele polscy – powstały one w trakcie wojny polsko-bolszewickiej w latach 1919-1921.

W piątek, dzień mojego wyjazdu, pojechałem niezaplanowanie do Łodzi. Ze względu na niewielki dystans między Piotrkowem a Łodzią postanowiłem złożyć krótką wizytę w miejscowym Archiwum Państwowym. Po szybkiej rejestracji i wskazaniu sygnatur archiwaliów, które znałem już wcześniej, mogłem rzucić okiem na miejskie akta pomocnicze (alegaty – dokument będący załącznikiem i podstawą do wystawienia dokumentu właściwego) z Piotrkowa.

Podjęta podróż badawcza nie mogła w pełni rzucić światła na pochodzenie rodzinne. Jednak pozwoliła na sprecyzowanie pytań i zebranie osobistych wrażeń. Poznanie bardzo przyjaznych i pomocnych ludzi sprawiło, że podróż była dla mnie miłym doświadczeniem!

Tekst i zdjęcia: Sebastian Ristock, tłumaczenie: Dariusz Knitter

red. PJL

Źródło: cmentarzeewangelickie-lodzkie.kylos.pl

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *