W 73. rocznicę Wołynia: Ukraińcy na ziemi piotrkowskiej podczas okupacji

W dniu 11 lipca mija 73. rocznica kulminacji tzw. rzezi wołyńskiej. W tym dniu 1943 roku, o świcie, sotnie Organizacji Ukraińskich Nacjonalistów i Ukraińskiej Powstańczej Armii (OUN-UPA) działając z zaskoczenia zaatakowały 99 wsi i osiedli polskich w trzech powiatach: kowelskim, horochowskim i włodzimierskim. Tego dnia zamordowano kilka tysięcy Polaków.

Tragedia Polaków mieszkających na rubieżach wschodnich trwała przez cały okres wojny. Począwszy od końca września 1939 roku, na terenach wspólnie zamieszkanych przez Polaków i Ukraińców, Wołynia i Małopolski Wschodniej, OUN-UPA dążyła do całkowitego wyniszczenia ludności polskiej metodą mordów, pożogi, rabunku i niszczenia mienia. Najbardziej bezwzględna depolonizacja tamtych terenów rozpoczęła się w 1943 r. Prowadzona była w sposób szczególnie okrutny, z powszechnym zastosowaniem barbarzyńskich metod uśmiercania, a wcześniej dręczenia ofiar – siała postrach, stałe poczucie zagrożenia, wymuszając paniczne ucieczki z ogarniętych rzeziami terenów wiejskich do miast i miasteczek. Liczba śmiertelnych ofiar nie jest do końca ustalona. Dziś szacuje się, że czystka ta pochłonęła życie blisko 130 tysięcy Polaków (w najniższych szacunkach). W ocenie prawnej, sformułowanej w wyniku śledztw prowadzonych przez Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu IPN, zbrodnie te zostały zakwalifikowane jednoznacznie jako zbrodnie ludobójstwa.

Mała liczba mieszkających w Piotrkowie Ukraińców (według danych okupacyjnego spisu z 1 marca 1943 r. Piotrków liczył jedynie 88 Ukraińców) nie znaczyła, że nie odegrali oni dużej roli na tych ziemiach podczas okupacji. Ukraińcy, obok volksdeutschów, stanowili kolejną lojalną grupę na której Niemcy opierali się budując lokalne struktury władzy.

Już 6 września 1939 roku, a więc następnego dnia po zajęciu Piotrkowa Trybunalskiego przez wojska hitlerowskie, na tymczasowego burmistrza Piotrkowa niemieckie władze wojskowe mianowały Ukraińca Jerzego Jaremkiewicza, nauczyciela gimnazjum. W wydanym pierwszym ogłoszeniu wprowadził on godzinę policyjną obowiązującą od godz. 19.00 i zaciemnianie miasta. Następnego dnia pod jego kierunkiem podjął działalność 10-osobowy Komitet Obywatelski Miasta Piotrkowa. Była to jednak instytucja fasadowa. Jaremkiewicz od początku okupacji pełnił też funkcję inspektora szkolnego w powiecie piotrkowskim. W 1940 roku przy szkole nr 2 w Piotrkowie uruchomiono Ukrainische Volksschule, w której nieliczną grupę dzieci uczył Peter Wojtowycz.

Zamieszkujący w Piotrkowie Ukraińcy posiadali większe swobody. Na przełomie 1939 i 1940 r władze okupacyjne przeprowadzały tzw. Rundfunggeratsaktionen (Akcja dotycząca sprzętu radiowego). Nielegalne posiadanie aparatu radiowego było surowo karane. Aparatów radiowych nie mogli posiadać Polacy, natomiast mogli je posiadać i posiadali volksdeutsche oraz 11 zamieszkałych w mieście Ukraińców.

W maju 1941 r. w Piotrkowie na skutek donosu Moskaluka, nauczyciela pochodzenia ukraińskiego i współpracownika gestapo, policja przeprowadziła aresztowania. Objęły one środowisko nauczycieli i wojskowych oraz osoby, które w listopadzie 1918 r. brały udział w rozbrajaniu Niemców.

W 1941 roku, po agresji na Związek Radziecki powołano w Piotrkowie ośrodek szkoleniowy ukraińskich ochotników pod nazwą Ukrainische Heimwehr. Wiosną 1943 r. liczył on 8 oficerów i 159 szeregowych Wehrmachtu oraz 445 Ukraińców.

Ukraińcy w służbie niemieckiej brali też udział w likwidacji piotrkowskiego getta w październiku 1942 r. Wyrzuconą z domów ludność spędzono na plac pokoszarowy przy ul. Jerozolimskiej. Brali też udział w najazdach na domy podejrzanych o udział w partyzantce (np. wspólna z sulejowskimi żandarmami i żołnierzami Wehrmachtu akcja na gajówkę w Łęcznie 20 czerwca 1944 roku).

Zbliżanie się frontu wschodniego zbiegło się ucieczką na zachód wielu cywili ukraińskich zamieszkujących tereny wschodnie Rzeczypospolitej, obawiających się zapewne odwetu za zbrodnie dokonywane na polskiej ludności. Ich szlak prowadził m.in przez ziemię piotrkowską, a liczba musiała być bardzo duża, bo 4 lipca 1944 roku na zebraniu sołtysów w Wolborzu, niemieckie władze kazały m.in. zgłaszać do starostwa w Piotrkowie szkody wyrządzone przez ukraińskich cywili. Jak wspomina wolborski historyk Stefan Siniarski, 20 lipca przybyła do Wolborza kilkusetosobowa wataha cywilnych Ukraińców, uciekających na zachód. Ukraińcy rabowali konie, żywność i siano.

Ludobójstwo dokonane na Wołyniu i Małopolsce Wschodniej nie może być rozpatrywane jako problem od nas odległy. Dążenie by nie zapomniano o ofiarach i sprawcach, nazywając ich po imieniu, to sprawa całego narodu.

oprac. PJL

na podstawie:
E. Siemaszko, Bilans zbrodni, „Biuletyn IPN” 2010, nr 7–8;
J. Góral, Piotrkowianie pod okupacją hitlerowską, Piotrków Tryb. 2003;
S. Siniarski, Kalendarz z dziejów Wolborza, Warszawa 1984

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*