Tragiczne losy rodziny Landau

Tomaszów Mazowiecki pod koniec XIX wieku był jednym z poważniejszych ognisk przemysłu Królestwa. To bardzo zróżnicowane ludnościowo miasto (połowę mieszkańców stanowiła ludność żydowska i niemiecka) pomimo wielu sprzyjających warunków, nie zdołało jednak w rozwoju swoim dorównać pozbawionej wody Łodzi. Tomaszów nie wytworzył takich „książąt” przemysłowych, jak Schajbler, Gayer, Poznański, Dittrich czy Dietl. Losy tomaszowskich przemysłowców były różne, a czasem nawet tragiczne.

W poniedziałkowy ranek, 18 grudnia 1882 r., robotnik pracujący w tomaszowskiej fabryce sukna Jakuba Landau, przyszedł do domu tegoż. Zastał otwarte drzwi kuchenne, a pierwszym pokoju na podłodze ku swojemu przerażeniu, zwłoki żony właści­ciela fabryki 47-letniej Małki Landau, 15-letniej córki Natalii oraz 17-letniego kuzyna Joska Mendelbauma. Zawiadomiona policja w sąsiednim pokoju odnalazła zwłoki 55-letniego właściciela fabryki.

Jak stwierdzili śledczy, obok trupów w pierwszym pokoju leżały brylantowe kolczyki, kij i kawałek drzewa. W drugim pokoju na kontuarze leżały porozrzucane papiery i weksle. Jakub Landau miał rozpięty surdut, a prawa kieszeń spodni była pusta i wywrócona, natomiast w lewej znaleziono 50 rubli. W pokoju bawialnym szuflady od biurka były powyjmowane i opróżnione, z wyjątkiem jednej, w której znajdowało się trochę biżuterii i srebrnych pieniędzy. W pokoju sypialnym wszystko było na swoim miejscu, oprócz stojącej miednicy z zakrwawioną wodą.

Landau uchodził za człowieka bogatego. Zajmował on mieszkanie w domu frontowym, młodsze zaś dzieci mieszkały w oficynie wraz z babką Surą Mendelbaum, gdzie zwykle spędzano wieczory. Ustalono, iż w niedzielę Jakub Landau wrócił do swego gabinetu około 10 wieczorem. Kucharka Chana Fuchs przyniosła kawę, bułki i ser. Później jeszcze trzy razy wracała do pokoju. Pół godziny później weszła do mieszkania Natalia Landau, a następnie około godziny 11 wrócili do mieszkania Małka Landau i Josek Mendelbaum. Około tej godziny stróż nocny niejaki Ogórek, słyszał krzyk, lecz widząc światło spoza okiennicy uwagi na to nie zwrócił.

Obdukcja lekarska wykazała, iż rany na ciele Jakuba Landau i jego żony, powstały przez uderzenie obuchem siekiery lub młotem. Na zwłokach Natalii i Joska widniały ślady od uderzeń kijem. Na szyjach wszystkich ofiar znaleziono rany powstałe z poderżnięcia długim nożem.

Pierwszą przesłuchaną przez śledczych osobą była kucharka rodziny Landau, Chana Fuchs. Kolejnym obiektem zainteresowań śledczych był, pozostający od dawna pod dozorem policji, robotnik Karol Baumgart. Dwukrotna u niego rewizja wykazała na podwórzu pod drzewem topór z plamami krwi, a jego współlokatorka Maria Pilichowska zeznała, iż w niedzielę, dzień przed odkryciem zwłok, około godziny wpół do 11 wieczorem, widziała wychodzących z mieszkania Baumgarta czterech ludzi, wśród których poznała współlokatora i innego robotnika Adolfa Szperberga. W rękach tego ostatniego dostrzegła nóż, słysząc dodatkowo wyrażane przez niego pogróżki pod czyimś adresem. Inni lokatorzy słyszeli ponoć, jak około godziny 2 w nocy, Baumgart wrócił do domu. Dodatkowo na niejakim Tomaszu Kantorskim, przestępcy pozbawionym już wcześniej wszelkich praw, znaleziono zakrwawioną kurtkę Szperberga.

Wszystkie te odkryte przez śledczych fakty wpłynęły na aresztowanie Baumgarta, Szperberga i Kantorskiego. W międzyczasie okazało się, iż przesłuchiwana wcześniej Chana Fuchs utrzymuje kontakty ze swoim zbiegłym z aresztu mężem Lejbusiem Fuchsem, który potajemnie mieszkał w domu jej siostry. Co ciekawe odkryto, iż w nocy z niedzieli na poniedziałek nie było go tam, a kilka dni przed dokonaniem mordu, werkmajster zamordowanego, niejaki Hasmel widział go przekradającego się kilkakrotnie przez podwórze domu Jakuba Landau. Małżeństwo Fuchs’ów również aresztowano.

Wydawało się, że wszyscy sprawcy zbrodni są już wykryci. Tu nastąpiło jednak zaskoczenie. Na początku lutego zakwaterowany w domu rodziny Landau porucznik 38. Tobolskiego Pułku Piechoty Stramiłow, powróciwszy z urlopu, spostrzegł, iż dany mu do posług szeregowiec tegoż pułku 25-letni Mojżesz Griger v. Grigorenko, swój kufer z rzeczami zamyka na klucz, czego przedtem nigdy nie robił. Porucznik podejrzewając go o jakąś kradzież, otworzywszy kuferek, znalazł w nim ku swojemu zaskoczeniu chustkę z inicjałem M. L. i trzy zegarki. Wezwana natychmiast policja, znalazła w nim jeszcze dwa złote łańcuszki, złotą broszkę, cztery złote pierścionki, pantofle i sztukę płótna. Było już niemal pewne, iż Grigorenko, był kolejnym aktorem potwornej zbrodni w domu Landau.

Choć przy aresztowaniu Grigorenko przyznał się do morderstwa, to jednak wkrótce przed sędzią śledczym oskarżył o morderstwo Fuchsa, Szperberga i Baumgarta, z których pierwszy miał być głównym inicjatorem zbrodniczego czynu, pozostali jego sprawcami, on zaś sam, tylko „milczącym” świadkiem.

Według zeznań Grigorenki, w dzień zabójstwa przyszli do niego Fuchs, Szperberg i Baumgart, podpoili go wódką i ukryli się na podwórzu. Następnie zjawiła się Chana Fuchs która dała znać, że „już czas”. Grigorenko wstąpił do gabinetu Landau’a pierwszy, prosząc go o zmianę dwóch rubli. Gdy ten obrócił się w stronę kasy, Szperberg uderzeniem siekiery zabił przemysłowca. Następnie zapalili papierosy i czekali. Wkrótce weszła Natalia, na którą rzucił się Szperberg z Baumgartem. W ten sam sposób została zamordowana Małka i Josek. Ten ostatni ujrzawszy trupy cofnął się i krzyknął, wciągnięto go jednak do pokoju i zabito. To właśnie jego krzyk słyszał stróż nocny. Grigorenko dodał też, iż wszystkie zrabowane przedmioty zostały u niego, pozostali zaś wzięli jedynie po sztuce sukna.

Na podstawie zebranych danych, Grigorenko, Lejbuś Fuchs, Baumgart i Szperberg, postawieni zostali pod zarzutem rozmyślnego zabójstwa w celu rabunku. Chana Fuchs została oskarżona o współudział w zbrodni, natomiast Tomasz Kantorski o „ukrywanie dowodów”.

W dniu 29 października 1883 r. o godz. 11 w piotrkowskim sądzie okręgowym rozpoczęła się sprawa o zabójstwo rodziny Landau. Skład sędziowski tworzyli: prezes M. Kapher oraz członkowie A. Kołczanowskij i E. Krüger. Oskarżającym był prokurator C. Jakubowski. Oskarżonych bronili adwokaci Młodowski, Levy i Otto, natomiast akt oskarżenia odczytał sekretarz sądu Walewski.

Na sprawę powołanych zostało aż 62 świadków. Spośród oskarżonych tylko Grigorenko, na pierwsze zapytanie sądu, przyznał się do winy. Wśród przesłuchiwanych świadków, uwagę zwracały dwie małe dziewczynki, córki zamordowanych. Ich brat Adolf Landau, student Uniwersytetu Warszawskiego, podczas zabójstwa nie był obecny w domu. Robotnik Wakart, który pierwszy wszedł do mieszkania po zabójstwie stwierdził, iż uwagę jego zwróciło to, że Chana Fuchs, pomimo bardzo wczesnej godziny, była już ubrana. Natomiast major Teleszew, któremu Grigorenko jako pierwszemu wyjawił nazwiska współuczestników i opisał szczegóły zbrodni mówił, iż gdy był w mieszkaniu zamordowanych nazajutrz po zbrodni, zauważył na podłodze krwiste ślady kształtu podkówek od buta, używanych wyłącznie przez żołnierzy.

Prokurator zażądał ukarania winnych na zasadzie art. 1453, to jest za rozmyślne zabójstwo z celem grabieży. W stosunku do Kantorskiego, orzeczenie o wysokości jego winy, prokurator pozostawił sądowi.

Sąd po dwugodzinnych obradach ogłosił wyrok uniewinniający Kantorskiego, pozostałych zaś oskarżonych skazał na ciężkie roboty: Grigorenkę na 10 lat w fortecy, Fuchsa na 15, jego żonę na 12 lat do fabryk, zaś Baumgarta i Szperberga na 10 lat w kopalniach.

Przemysław J. Łaski

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*