Tradycja weselna w okolicach Grabicy

Opis ceremonii weselnej w gminie Grabica w relacji jednego z mieszkańców z 1894 roku:

Gdy młodzieniec ma się żenić, a ojcowie jego jeszcze żyją, to sobie obierają najpierw za wspólną zgodą jaką pannę. Potem w pierwszą środę zaprzęgają konie do bryki, siada pan młody z rodzicami i jadą z gorzałką do domu owej panny. Jeśli ich tam przyjmą przychylnie, to się częstują gorzałką, zabawią czas jakiś i odjeżdżają. Na drugi dzień, to jest we czwartek, młodzieniec przyjeżdża po pannę i jadą do Tuszyna, gdzie mamy kościół, „do pacierza” czyli „na katechizm”, a po przesłuchaniu dają na zapowiedzi. Tegoż dnia rodzice panny zapraszają na wieczór krewnych i wyprawiają poczęstunek, który trwa czasem do rana. To się nazywa „zmowy” (gdzieniegdziej „zmówiny”).

Gdy zapowiedzi wyjdą, we czwartek wieczorem przychodzą drużbowie do domu pana młodego i panny młodej i dostają suty poczęstunek, po którym zdarza się, że niejeden leży gdzie pod płotem. Kiedy już wszyscy we wsi udają się na spoczynek, drużbowie idą kolejno do wszystkich krewnych państwa młodych, budzą ich kołataniem we drzwi i zapraszają na wesele, na poniedziałek.

Gdy nadejdzie ten poniedziałek, drużbowie schodzą się do domu panny młodej, później idą do tych samych domów, w których byli we czwartek, i znów zapraszają na wesele. Obszedłszy wszystkich, wracają do panny młodej i tańczą do samego południa. Gdy już wszyscy goście się pozjeżdżają, dopiero zaczyna się wybór do kościoła. Zastawiają na środku izby stół, kładą na nim małe kawałki chleba i starosta odczytuje mowę. Potem do stołu przystępują państwo młodzi, a za nimi goście. Każdy bierze kawałek chleba, wychodzi z izby i siada na bryczkę. Druchny śpiewają, a ktokolwiek z drużbów strzela z pistoletu na wiwat, i tak jadą jak tylko mogą najprędzej wprost przed kościół. Po ślubie też wprost z kościoła odjeżdżają do domu. W naszej parafii ksiądz nie pozwala weselnikom wstępować do karczmy. Jeśli chcą koniecznie wstąpić, to musi kto ze starszych prosić o pozwolenie, i to nie dłużej, jak na pół godziny. Dawniej bywało, gdy drużyna weselna szła z kościoła do karczmy, to niejednego przywozili do domu jakby nieżywego; teraz zaś wszyscy przyjeżdżają trzeźwi i weseli. Powróciwszy, siadają za stoły, jedzą i piją, a później zaczynają się tańce, które się ciągną do godziny drugiej albo i dłużej.

Nazajutrz, we wtorek, drużbowie znów obchodzą te same domy co i wczoraj. Goście się zgromadzają. Muzyka wychodzi na spotkanie każdego i dostaje parę kopiejek ,,na dzień dobry”. Gospodarze podają gościom kawę i chleb pszenny, a później następują tańce trwające do samego wieczora.

Wieczorem, gdy już niezadługo mają siadać za stoły, odbywają się oczepiny panny młodej. Starościna przynosi krzesełko, każe młodej usiąść na niem, potem bierze czepki jeden po drugim, kładzie jej na głowę śpiewając, od kogo ten czepek, i zaraz go zdejmuje. Dopiero ostatni czepek pozostaje na głowie panny młodej. Potem siadają za stoły i jedzą. Po wieczerzy pan młody zabiera żonę do swojego domu dla oczepin.

Nieraz wesele trwa u nas i trzeciego dnia. Jeść wtedy dostają, ale jeśli kto chce pić, to musi napój kupić za własne pieniądze. Pijaków nałogowych w naszej wsi niema; ale na weselu lub przy innej zabawie niejeden pije gorzały tyle, ile tylko mu dadzą, albo ile sam chce.

Źródło: Gazeta Świąteczna, 1894

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*