Tam gdzie leżą Ci, co przepędzili hitlerowców. Cmentarz Armii Czerwonej w Piotrkowie [galeria]

Ziemia piotrkowska została uwolniona spod jarzma hitlerowskiego dzięki ofensywie radzieckiej – jak pisał Stefan Siniarski, lekarz i członek ZWZ-AK. Wreszcie można było przystąpić do likwidacji zniszczeń wojennych i zacząć powoli wracać do normalności. Ofensywa ta kosztowała tysiące ofiar. W kolejną rocznicę wyzwolenia warto poznać miejsce pochówku tych co oddali za te Ziemie krew.

Cmentarz żołnierzy Armii Czerwonej przy ulicy Rakowskiej w Piotrkowie Trybunalskim powstał w miejscu gdzie w latach 1942 – 1944 znajdowało się miejsce zbiorowego pochówku radzieckich jeńców wojennych zmarłych bądź rozstrzelanych w piotrkowskich Stalagach 237 i 267/z (skandaliczne jest to, że jakiś czas temu zniknęły kamienie z tablicami upamiętniającymi miejsce owych stalagów). Według szacunków pochowano tu wówczas od 4 do 7 tysięcy osób.

Sam otoczony lasem cmentarz utworzono w 1967 r. według projektu Stanisława Żałobnego i Michała Gałkiewicza. Składa się on z 252 zbiorowych mogił ułożonych w symetryczny prostokąt ze ścianą czołową i napisem.

Pochowano tu wówczas 1137 żołnierzy Armii Czerwonej ( tylko około 220 zwłok zostało zidentyfikowanych). Ekshumowano ich z miejsc wcześniejszego pochówku w 1967 r. Żołnierze ci walczyli w 6. KPanc (3. AGw.), 6 KZmech (4. AGw) oraz 102 KP (13 AGw.). Wszyscy pochowani polegli podczas wyzwalania w styczniu 1945 roku powiatów: bełchatowskiego, łaskiego, piotrkowskiego, radomszczańskiego, wieluńskiego i miasta Piotrkowa.

red./dane na podstawie: lodzkie.travel

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Jedna myśl na temat “Tam gdzie leżą Ci, co przepędzili hitlerowców. Cmentarz Armii Czerwonej w Piotrkowie [galeria]

  • 21 stycznia 2020 o 10:33
    Permalink

    „Wreszcie można było przystąpić do likwidacji zniszczeń wojennych i zacząć powoli wracać do normalności” – tylko niestety nie do wolności…
    Co nie ma wpływu na szacunek dla ofiary życia przez żołnierzy radzieckich na tych terenach.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *