Samobójstwo i morderstwo… Dramat w dwóch aktach w Piotrkowie

Zaczęło się dość typowo jak na owe, międzywojenne czasy. Był czwartek 18 kwietnia 1929 roku. W Piotrkowie, na tzw. Budkach na torze kolejowym, znaleziono zmasakrowane zwłoki młodej dziewczyny. Nikt wówczas nie przypuszczał, że to nie koniec tragicznego ciągu zdarzeń.

Samobójstw dokonywanych na torach nie brakowało, a wspomniane Budki były bardzo popularne wśród samobójców. W trupie rozpoznano 16-letnią Halinę Szymańską, mieszkankę Piotrkowa, zamieszkałą na ulicy Kaliskiej 57 (dzisiejsza Słowackiego), należąca podobno do tzw. elity towarzyskiej. Szymańska popełniła samobójstwo rzucając się pod koła pociągu pospiesznego. Przed targnięciem się na życie zostawiła dwa listy, do rodziców i do policji, skarżąc się w nich na pewne intrygi i oszczercze plotki, godzące w jej dobre imię, które miały pchnąć ją do tak desperackiego czynu.

Zwłoki samobójczyni przewieziono do kostnicy miejskiej, rodzina zaś, za dobrą opłatą, powierzyła umycie i ubranie zwłok denatki dwóm młodym mężczyznom – Bolesławowi Szprengowi i Kazimierzowi Kulińskiemu.

W sobotę po południu, po zakończeniu tych nieprzyjemnych zapewne czynności mężczyźni, by dodać sobie równowagi, postanowili za zarobione pieniądze upić się. Pijani zaś, wyszli na miasto szukać dalszych przygód.

Wieczorem około godziny jedenastej Szpreng i Kuliński wszczęli bójkę z dwoma mieszkańcami Koloni Gazomia – wioski leżącej w gminie Bogusławice. Kuliński, wyciągniętym zza cholewy nożem zadał jednemu z nich cios w pierś tak nieszczęśliwie, że nóż utkwił w niej aż po rękojeść, uszkadzając płuco i serce. Ciężko rannego wieśniaka – którym okazał się Błażej Sipiński – przewieziono jeszcze do szpitala św. Trójcy, lecz tam zmarł. Kulińskiego ujęto w mieszkaniu jego rodziców przy ulicy 3 Maja 3. Wkrótce, wraz ze swym kompanem, trafił do aresztu.

Tak to nieszczęśliwy łańcuch zdarzeń, który zapoczątkowała decyzja młodej Szymańskiej o odebraniu sobie życia, doprowadził do podwójnej tragedii.

PJL

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *