Samobójstwo doskonałe. Wigilijny dramat w Radomsku

Pod koniec listopada 1933 roku, ponoć za drobne uchybienie natury formalnej, został zwolniony przez radomszczańskiego notariusza Płanetę pracujący u niego urzędnik, Franciszek Baworowski. To był początek dramatu, którego epilog przypadł na wigilię tamtego roku.

Baworowski do tej pory cieszył się dobrą opinią – w przeszłości należał do pierwszych obrońców Lwowa w walkach z Ukraińcami w 1918 roku, walczył też przeciw bolszewikom w 1920 roku.

Zwolniony z pracy, przejęty był do głębi tym ciosem i nie widział dalszych perspektyw. Postanowił więc… zabić się. Zaplanował wszystko bardzo dokładnie. Napisał szereg listów pożegnalnych do rodziny i przyjaciół oraz przygotował 120 zł na koszta pogrzebu. W ramach doskonale wymyślonego scenariusza wysłał list do swojego brata, Michała – nauczyciela gimnazjum w Kaliszu, by ten na święta Bożego Narodzenia przyjechał do Radomska.

Zgodnie z zaproszeniem, 24 grudnia 1933 roku Michał Baworowski przyjechał nocnym pociągiem do Radomska. Dotarł do domu przy ulicy Narutowicza 42 (na zdjęciu – widok obecny) gdzie mieszkał Franciszek i pukając w okno zbudził śpiącego brata. Ten nie otwierając przez lufcik podał mu klucze do mieszkania. W tym samym momencie gdy Michał otwierał drzwi, Franciszek strzałem z pistoletu w brodę pozbawił się życia. Kula przebiwszy głowę utknęła w suficie. Plan został wykonany.

PJL

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *