Rzeźnik z Bełchatowa

Około godziny pierwszej w nocy z 8 na 9 maja 1933 roku Julian Kępa, starszy już wiekiem gospodarz z Grocholic pod Bełchatowem, zbudzony został przez syna Stefana, wzywającego go do pobudki, gdyż trudniący się handlem trzodą chlewną starszy syn Jan wrócił z wozem, wobec czego należało mu pomóc. Kiedy stary Kępa podszedł do wozu aby zabrać z niego dery do nakrycia konia, ku swojemu przerażeniu, pod workami i słomą znalazł zakrwawione zwłoki syna. Na krzyk ojca zbiegli się pozostali synowie oraz zięć Gottwald, który niezwłocznie rowerem udał się na szosę w kierunku Pabianic szukając śladów mordercy. W międzyczasie jeden z synów zawiadomił o zbrodni posterunek policji w Bełchatowie. Pierwsze podejrzenia spadły na 24-letniego Wilhelma Wildemana, z zawodu rzeźnika, mieszkającego w Bełchatowie, który to miał ostatnio wypytywać braci zamordowanego, Tadeusza i Stanisława, o trudniącego się handlem Jana.

***

Osierocony przez ojca jeszcze w dziesiątym roku życia Wilhelm Wildeman, po powrocie z wojska popadł w tarapaty i znalazł się bez środków do życia. Pozostawał więc na łasce i niełasce swego ojczyma. Odtąd Wildeman tułał się bezradnie po okolicy, w domu bywając rzadko.

W pogodny wieczór 8 maja Wildeman dotarł do wsi Zawady leżącej przy szosie między Pabianicami a Bełchatowem. Pod kapliczką Matki Boskiej zebrali się wieśniacy odśpiewując litanię nabożeństwa majowego. Wilhelm słuchał tych pieśni z rozrzewnieniem gdy nagle, od strony Pabianic, doleciał do jego uszu turkot wozu. Leniwie powlókł się w kierunku szosy i zauważył przejeżdżającego furmanką wieśniaka. Był nim właśnie znajomy Wilhelma, 25-letni Jan Kępa.

– Wilek, co ty robisz w Zawadach – zapytał go Kępa. Wildeman przysiadł się i nawiązał rozmowę, w czasie której dowiedział się, że jego przyjaciel, zarobił w tym dniu około 1.000 złotych. Wtedy też musiał dowiedzieć się, że Kępa dopiero po północy planuje powrót do domu. W myślach Wildemana musiał zrodzić się potworny plan, a perspektywa uzyskania sporej gotówki zabiła w nim wszelkie poczucie etyki i sumienia. Pod pretekstem załatwienia pewnego interesu opuścił furmankę i ukrywszy się w przydrożnym rowie, czekał na jego powrót.

Około północy nadjechała furmanka z wysoko zabitymi deskami. Wildeman zobaczył w niej śpiącego Jana Kępę. Szybko wskoczył na wóz i zadał kilka uderzeń nożem rzeźnickim w szyję. Kępa w ostatnich słowach zdołał jedynie wykrztusić: Wilek, Wilek, co ty robisz! – po czym w ciągu 5 minut wyzionął ducha. Wildeman, zabrawszy 800 złotych, przykrywszy zwłoki workami i słomą, popędził konia w kierunku domu ofiary.

***

Komendant posterunku w Bełchatowie, starszy przodownik Adamek, który rozpoczął dochodzenie, nie zastał Wildemana w jego rodzinnym domu przy Nowym Rynku 16 w Bełchatowie. Rewizja mieszkania upewniła jednak śledczych w przekonaniu o winie rzeźnika. Odnaleziono m.in. mokre buty ze śladami krwi, a wewnątrz nich chusteczkę, zbroczoną krwią. Pościel na której spał podejrzany również nosiła ślady krwi, podobnie jak jego ręcznik i koszula. Już po kilku godzinach policja wpadła na trop zbrodniarza, który ukrył się na strychu domu swojego wuja Emila Lechelta w Bełchatowie. Wildeman osaczony ze wszystkich stron nie miał szans na ucieczkę. Podejrzany w krzyżowym ogniu pytań przyznał się do popełnienia zbrodni i odstawiony został do więzienia w Piotrkowie.

W dniach 1 i 2 czerwca 1933 roku Wildeman zasiadł na ławie oskarżonych przed Sądem doraźnym w Piotrkowie. Prokurator Majewski w swojej płomiennej przemowie zażądał kary śmierci przez powieszenie, jako warunku wyrównania krzywd. Obrońca Nowakowicz od razu poprosił o dożywocie, twierdząc, że kara więzienia będzie i tak dla oskarżonego pokutą do końca życia. Po dwóch dniach rozprawy, po przesłuchaniu 27 świadków sąd, biorąc pod uwagę wyjątkowo skomplikowaną sytuację rodzinną mordercy, dotychczasowe życie bez konfliktów z prawem, nędzę, jaką w ostatnim czasie przeżywał, wymierzył Wilhelmowi Wildemanowi, zgodnie z wolą obrońcy, karę dożywotniego więzienia.

Na zdjęciu: Wildeman oraz wóz na którym popełniono zbrodnię.

Przemysław J. Łaski

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*