Wspomnienia wojenne: Za pomoc Żydowi rozstrzelani w lesie pod Piotrkowem?

Było lato 1944 roku – jak zeznawał Czesław Szymczyk, policjant granatowy z Piotrkowa – w lesie Rakowskim pod Piotrkowem dokonano egzekucji dwóch osób – kobiety i mężczyzny narodowości polskiej, niewiadomych dziś nam nazwisk. Do plutonu egzekucyjnego wyznaczeni byli przez żandarmerię niemiecką polscy policjanci granatowi. Egzekucja – według słów jednej z ofiar – miała być karą za pomoc udzieloną dowódcy żydowskiej Policji Porządkowej – był nim w Piotrkowie mec. Stanisław Zilberstein. Czy chodziło o niego? Czesław Szymczyk, po latach dokładnie opisał przebieg tej egzekucji.

Podczas służby otrzymaliśmy rozkaz ażeby udać się do komendy schupo [Schutzpolizei – niemiecka Policja Ochronna – przyp. red.], gdzie udało się nas około 10 policjantów – wszyscy posiadaliśmy karabiny. Po przyjęciu do schupo razem 4 schupowcami udaliśmy się do więzienia w Piotrkowie skąd zabraliśmy dwóch skazanych – mężczyznę i kobietę. Mieli oni związane oczy i związane ręce. Wymienieni zostali wsadzeni do samochodu, gdzie wsiedliśmy my wszyscy tj. policjanci i schupowcy. W drodze na miejsce egzekucji, ponieważ siedziałem obok kobiety, zapytałem się jej za co jest ona aresztowana. Otrzymałem odpowiedz, że została ona aresztowana za to, że udzieliła pomocy komendantowi policji żydowskiej [Jüdischer Ordnungsdienst – przyp. red.].

Kiedy przyjechaliśmy na miejsce do lasu wszyscy wysiedliśmy z samochodu, a po pewnej chwili do lasy przybył samochód osobowy z którego wysiedli komendant schupo – Muschala, prokurator z Piotrkowa – Holand, o ile pamiętam to wysiadł kierownik komisariatu kpt. Antczak [Jan – przyp. red.] czy też tłumacz st. sierżant Pawlak [Szczepan – przyp. red.]. Kiedy wysiedliśmy z samochodu przez żandarmów zostałem wyznaczony do plutonu egzekucyjnego. Pozostali policjanci stali w obstawie. Po pewnej chwili żandarmi doprowadzili do dołu mężczyznę i kobietę i tam ich ustawiono ze zawiązanymi oczyma. Doły były już wykopane przed naszym przyjazdem na miejsce.

Kiedy już było wszystko przygotowane ustawiliśmy się w czterech w odległości około 10 metrów od skazanych i na dany znak przez Niemca oddaliśmy po jednym strzale w kierunku ofiar. Do mężczyzny strzelałem ja i policjant Przepiórka. Kto strzelał do kobiety tego nie pamiętam. Kobieta została zabita na miejscu, natomiast mężczyzna był ranny. Widząc to funkcjonariusze schupo polecili nam oddać po jeszcze jeden strzał, co wykonał Przepiórka, który odszedł do dołu i oddał jeden strzał z bliska do mężczyzny, który był śmiertelny.

Po skończonej egzekucji wsiedliśmy do samochodu i odjechaliśmy do komendy Schutzpolizei w Piotrkowie, skąd piechotą przyszliśmy do komisariatu.  

red.

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *