Piotr Kłyszyński – XIX-wieczny agronom z Bogusławic

Na cmentarzach stoi wiele pomników z wyrytą inskrypcję wychwalającą spoczywających pod nimi, jak często czytamy, wielce zasłużonych mężów. Trudno w większości przypadków zweryfikować czy jest to prawda, bo jak wiadomo zawsze dbano by o zmarłym w pamięci potomnych pozostało tylko to co dobre. Są jednak nagrobki i pomniki osób, o których można powiedzieć więcej, potwierdzić bądź zaprzeczyć temu co o nich napisano. Taką osobą, której nagrobne słowa bardzo dobrze odzwierciedlają życie, jest niewątpliwie Piotr Kłyszyński, były administrator majoratu w Bogusławicach, pochowany na wolborskim cmentarzu. Warto poświęcić jego życiu kilka zdań.

Piotr Kłyszyński urodził się ok. 1808 roku (lub w 1810 roku) w Zbąszynie w Wielkopolsce. Jego rodzice, Bartłomiej i Marianna, nie należeli do najzamożniejszych ludzi. Już w młodym wieku pobierając nauki młody Piotr odznaczał się w gronie uczniów pilnością w naukach i wzorowym sprawowaniem. W 1824 roku znajdujemy go na liście uczniów Szkoły Wydziałowej Wieluńskiej Księży Pijarów. Tu będąc uczniem drugiej klasy został laureatem… nagrody książkowej po kończącym rok szkolny Popisie publicznym (zapewne prezentowanie swoich zdolności podsumowujące rok szkolny). Po śmierci ojca Kłyszyński przeniósł się do Szkoły Wojewódzkiej Księży Pijarów do Piotrkowa. Tu, pomimo wielu zajęć, pracy na własne utrzymanie i pomocy matce-wdowie, nadal czynił dobre postępy w nauce. Podobnie jak w szkole wieluńskiej, także tu, w 1928 roku młody Kłyszyński za swoje postępy w nauce otrzymuje tzw. nagrodę mniejszą podczas zorganizowanych w piotrkowskiej szkole Popisów. Był wówczas uczniem klasy szóstej.

W 1829 roku umiera matka Piotra Kłyszyńskiego, on zaś 27 lipca zdaje egzamin kwalifikacyjny (dojrzałości) kończąc naukę w Piotrkowie z najchlubniejszym patentem. W tym samym roku dostaje się na Uniwersytet Warszawski, gdzie po pierwszym roku, po złożonych egzaminach, uzyskuje zaszczytne świadectwo z rąk rektora Wojciecha Anzelma Szwejkowskiego. Dalsze oddawanie się nauce przerywa Kłyszyńskiemu wybuch Powstania Listopadowego, przerzucając jego losy na zupełnie inne pole, patriotyczne, pole walki, zmieniając całkowicie jego dalsze losy i pomysły na życie.

Kłyszyński aktywnie uczestniczy w powstaniu, a po jego klęsce, w 1832 roku znajdujemy byłego porucznika 13 liniowego pułku, w Wielkim Księstwie Poznańskim. Tu oddaje się praktycznej nauce rolnictwa we wsi Turwia (obecna nazwa Turew) w siedzibie majątku generała Dezydyrego Chłapowskiego, twórcy wzorowego gospodarstwa rolnego i jednego z inicjatorów zasad pracy organicznej w Wielkopolsce. Kłyszyński szybko zwraca na siebie uwagę doświadczonych i światłych zwierzchników, w wolnych od pracy chwilach wertując dzieła agronomiczne i przyswajając zawarte w nich teorie.

Po trzynastu latach praktyki i nauki pod okiem Chłapowskiego, w 1845 roku Kłyszyński obejmuje wyłączny zarząd dóbr Ciążyń, Ląd i Ratyń, będące własnością hrabiego Wacława Gutakowskiego. Mocą spisanej w Turwii umowy, będącej dowodem na wysoko oceniane umiejętności agronomiczne młodego rolnika, Kłyszyńskiemu powierzono nieograniczony zarząd wspomnianych dóbr.

Po opuszczeniu dóbr w Ciążynie, prawdopodobnie w połowie lat 50-tych XIX wieku Kłyszyński obejmuje jako wspólnik zarząd ekonomii rządowej Bogusławice z przyległościami, w dużym stopniu zaniedbanej, która ówczesnemu dzierżawcy, niemieszkającemu osobiście na owym gruncie, nie przynosiła dochodu. Już w pierwszym roku Kłyszyński podniósł w Bogusławicach dochód do 16 tys. złp., pomimo wielu poczynionych nakładów.

Kłyszyński, administrator majoratu bogusławickiego, pozostał w Bogusławicach do końca swoich dni. Tu dorobił się podobno znacznej fortuny. Kłyszyński, jak pośmiertnie pisał o nim jeden z jego sąsiadów, ukochał ziemię nie uciekając się do spekulacyjnych środków, za pomocą wyłącznie samodzielnej pracy i rozumnej oszczędności doszedł do znacznego, jak na stosunki nasze, majątku […] dorabiał się bez cudzej krzywdy i gorączki posiadania – bez namiętności i upodlenia, […] umiał zapracowanego uczciwie grosza używać szlachetnie […], do ostatniej prawie chwili życia nie ustał w pełnieniu zakreślonych obowiązków […]. Kłyszyński, człowiek nieżonaty, do końca życia wzorowe zasady starał się przelewać i rozwijać zawsze i na każdym kroku – czy to w poufnej rozmowie z przyjaciółmi i sąsiadami licznie gościnny dwór bogusławicki nawiedzającymi – czy też w kierowaniu młodzieżą, kształcącą się pod jego okiem praktycznie na zdolnych i pracowitych agronomów […], nawet pomiędzy szeregi służących i osadników wiejskich – dobro których i podniesienie moralne na szczególnej zawsze miał pieczy.

W 1863 roku, po wybuchu powstania styczniowego, Kłyszyński znów poczuł patriotycznego ducha, bo wraz z kilkunastoma innymi wolborzanami przyłącza się do powstania. W marcu 1972 roku został honorowym członkiem powołanego rok wcześniej Towarzystwa Osad Rolnych i Przytułków Rzemieślniczych. Towarzystwo miało na celu oddzielenie nieletnich przestępców od dorosłych więźniów, ich kształcenie oraz opiekę po odbyciu wyroku. Być może Kłyszyński na bogusławickim gospodarstwie planował szkolić taką młodzież. Nie zdążył. Zmarł rok później, 30 maja 1873 roku, w wielu 65 lat (wg aktu zgonu).

Po śmierci Piotra Kłyszyńskiego jego rodzina na grobie na cmentarzu w Wolborzu wystawiła bardzo dobrze podsumowujący jego życie pomnik. Pomysł rysunku był bardzo trafny i odpowiedni – krzyż wśród leżących snopów i narzędzi rolniczych, u spodu pług złamany przy niedooranej skibie z napisem na niej: „Piotr Kłyszyński zmarł dnia 31 maja 1873 r.”, a na odkładnicy pługa tak proste, ale trafnie oddające cały żywot zmarłego słowa: „Przeszedł drogę życia czyniąc dobrze”.

Przemysław J. Łaski

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*