Petardy – najbardziej frajerska „tradycja” Sylwestrowa?

Nie alkohol i nie papierosy czy inne używki dadzą nam tak po kieszeni w tak krótkim czasie, jak petardy wystrzeliwane „tradycyjnie” w noc sylwestrową.

Ciężko w 100 sekund stracić więcej pieniędzy (tu np. 179 zł jak informuje gazetka jednego z piotrkowskich sklepów) niż odpalając petardy. A jest to zakup o tyle frajerski, że to my idziemy do sklepu, płacimy… a uciechę ma cała reszta gawiedzi starszej i młodszej, czyli mieszkańcy pobliskich bloków czy wioski. Czy nie prawda, że to frajerstwo?!

Pomińmy już kwestię, co czuje wtedy większość zwierząt, bo jak się okazuje ich los w tę noc większości ludzi i – co gorsze – władz miast, mało co obchodzi…

Pomińmy też kwestię, że kupując petardy nabijamy błyskawicznie niezłą sakwę głównie chińskim manufakturom, polskim handlarzom i hurtownikom.

Czy za te powiedzmy 179 zł nie można nacieszyć się dłużej niż przez 100 sekund… Amatorzy odpalania „Don Bomberów” pomyślcie, ile za to można kupić wódki, wina, piwa, papierosów… (argument „dóbr” nie wiem czy by tu przemówił). A i uciechy z wizyty u przedstawicielki najstarszego zawodu świata, też pewnie trwają dłużej za takie pieniądze.

Kilka lat temu w Wyborczej Adam Wajrak napisał: „Oszalała kanonada w sylwestra to żadna tradycja. To buractwo!”. Uwzględniając powyższe, może i on miał rację.

pjl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *