Pechowi spadochroniarze w Piotrkowie

Zaczęło się 7 stycznia 1942 roku. Aleksy Kudyniuk mieszkał w Piotrkowie przy ulicy Sulejowskiej. Jak wspominał – około godziny piętnastej do jego mieszkania na saniach chłopskich przybyło trzech polskich skoczków spadochronowych. Ich wizyta miała być przygotowaniem do późniejszego przybycia pod Piotrków gwardzistów pod dow. Franciszka Zubrzyckiego

Niefortunne lądowanie

Jak twierdzili skoczkowie, 5 stycznia 1942 roku około godziny dwudziestej wystartowali z lotniska w Moskwie na pokładzie bombowca. Było ich czterech. Zgodnie z planem desant trzech skoczków miał być wysadzony na terenach Rzeszy – w Zagłębiu Dąbrowskim, czwarty zaś skoczek miał być wysadzony w centralnej Polsce.

Już na samym początku plan nie wypalił. Lotnik pomyłkowo „wysadził” trzech skoczków w okolicy wsi Sokołów (gmina Poddębie w powiecie Końskie), natomiast czwartego – w okolicach Tarnopola między dwoma obozami jenieckimi. Ten ostatni, w czasie lądowania… zgubił dokumenty, broń i pieniądze.

Dawny znajomy

Jednym z przybyłych do Kudyniuków skoczków był ur. w 1908 r. Feliks Papliński ps. „Andrzej”, znajomy Kudyniuków sprzed wojny. Od 1928 roku pracował w hucie szkła w Piotrkowie. W 1929 został na dwa tygodnie aresztowany za prowadzenie agitacji komunistycznej wśród robotników huty „Hortensja” i zorganizowanie strajku. Równocześnie zwolniono go z pracy.

Papliński miał już wcześniej załatwione „lewe papiery” na nazwisko „Marian Kazanecki”. Celem Paplińskiego było zorganizowanie na terenie Piotrkowa struktury PPR i jej zbrojne ramię – Gwardię Ludową. Od tej chwili – jak wspominała Kudyniukowa – zaczęła się konspiracja: zebrania, przyjazdówki, roznoszenie gazetek, przechowywanie broni. Również 12-letnie dzieci Kudyniuków brały w tym udział – mówiła.

„Janusz” i „Marian”

Pozostali dwaj skoczkowie przedstawili się Kudyniukom jako „Janusz” i „Marian”. Kudyniukowie nie poznali ich prawdziwych nazwisk. Zdaniem Ryszarda Nazarewicza „Janusz” to Roman Śliwa, a „Marian” to Anastazy Kowalczyk, który miał załatwione papiery na „Zdzisław Rybicki”. „Janusz” – wysoki szatyn o lekko falistych włosach, wyjechał od Kudyniuków, po przenocowaniu wyjechał w miechowskie, gdzie mieszkała jego żona. „Marian” – blondyn, włosy gładkie czesane, średniego wzrostu – jak opisywała Kudyniukowa – w czasie lądowania uderzył o ziemie i pękła mu kość piszczelowa, więc cztery tygodnie ukrywał się u Kudyniuków na leczeniu. Wyjechał potem do Będzina, skąd pochodził.

Ale to nie koniec pecha jaki ich prześladował. Skoczkowie nie mieli przy sobie torbie spadochronowej z którą wylądowali, a w której znajdował się radionadajnik i odbiornik wraz z kondensatorem i 25 zapasowych lamp do radia. Papliński powiedział Kudyniukom, że zostawił ją dziesięć metrów od drogi ze wsi Sokołowa. Kudyniuk udał się tam trzy miesiące później, ale torby nie znalazł.

Papliński dał Kudyniukom na przechowanie pięć pistoletów: diw T.T., dwie Belgijki i jeden Parabelum wraz z nabojami oraz Platformę PPR wykonaną na emulsji o zmniejszonym druku i pieniądze – dolary, marki niemieckie, marki na tereny wschodnie i polskie złotówki.

Cel – tworzenie struktur partii i partyzantki w piotrkowskim

15 lutego 1942 w mieszkaniu brata Aleksego – Aleksandra Kudyniuka, na ulicy Przedborskiej 17 odbyło się pierwsze posiedzenie PPR – jak wspominał Aleksy Kudyniuk. Aleksy miał też wątpliwości co do nazwy nowej organizacji, zadał pytanie – czy występując pod sztandarem PPR-u a nie KPP nie spotkamy się z sprzeciwem robotników, którzy nie znają nowej Partii i nie będą mieli do niej zaufania.

Papliński zakomunikował, że PPR będzie miała za zadanie pozyskanie gwardzistów do organizowanej GW, która 15 maja musi rozpocząć walkę z okupantem. W związku z tym na początek walk będzie przysłany na teren Piotrkowa Dowódca Oddziału GL (Okręg Częstochowa-Piotrków) i kilkunastu gwardzistów z Warszawy. Nakazał zebranym pozyskiwanie byłych członków KPP do PPR i GL.

W ukryciu

Papliński przebywał od początku desantu u swej kuzynki zamieszkałej przy ulicy Bykowskiej (w PRL nazwanej Wojska Polskiego) 58. W kwietniu kryjówkę tę odkryło gestapo (doniosła na niego podobno pewna kobieta rozpoznając w nim przedwojennego komunistę) i Papliński, któremu udało się w ostatniej chwili zbiec, po przenicowaniu u Kudyniuków wyjechał do Warszawy. Wrócił w maju. Ustalił datę wydania broni gwardzistom (9 czerwiec), którzy przyjadą z Warszawy, hasło i wygląd tego kto odbierze broń i jakimi ulicami będzie szedł.

W maju 1942 r. w mieszkaniu Kudyniuków znalazł się Franciszek Zubrzycki. W czerwcu doszło do przekazania broni. Rozpoczęła się krótka działalność partyzancka.

Śmierć

Ze spadochroniarzy nikt wojny nie przeżył. Feliks Papliński w nocy z 1 na 2 października 1942 roku został aresztowany przez Niemców w drodze z Wołomina do Warszawy. Został powieszony w publicznej egzekucji 16 października, w której Niemcy powiesili 50 więźniów. Anastazy Kowalczyk aresztowany 1 grudnia 1943 w czasie śledztwa połknął cyjanek potasu. Roman Śliwa rozstrzelany został 22 sierpnia 1944 w Oświęcimiu.

Przemysław J. Łaski

Czytaj również: Ważne było, że coś się zaczyna… Na Sulejowskiej w Piotrkowie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *