Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach – gospodarczy sukces II RP

Koniec I wojny światowej przyniósł upragnioną potrzebę budowania naszego kraju od nowa. Obok struktury politycznej równie ważną – a może i nawet ważniejszą – była kwestia gospodarcza naszego młodego państwa. Rolnictwo – jedna z głównych gałęzi gospodarki – opierało się wówczas na sile pociągowej koni. Tych brakowało.

Początki

Podczas wielkiej wojny europejskiej – jak wówczas nazywano I wojnę światową – ziemie polskie straciły około 40% całej liczby koni. Prócz olbrzymich strat ilościowych – koni zabieranych w czasie mobilizacji na samym początku wojny przez Rosjan,  koni wywożonych przez Niemców i poprzez rekwizycje przez różne wojska w ciągu całej wojny – bardzo dotkliwe straty nastąpiły także pod względem jakościowym. Najszlachetniejsze stada w różny sposób przepadły ewakuowane do Rosji lub zrabowane.

Już w 1915 roku austriackie władze wojskowe zgrupowały w Piotrkowie Trybunalskim w koszarach przy ulicy Wolborskiej około 170 ogierów, pochodzących ze zlikwidowanych stad w Kołomyi i Olchowicach.  Tuż przed odzyskaniem niepodległości, bo 1 listopada 1918 roku, stado to podporządkowane zostało polskiemu zarządowi wojskowemu, który 30 maja 1919 roku przekazał je Wydziałowi Zarządu Stadnin Państwowych w Ministerstwie Rolnictwa i Dóbr Państwowych.

Powstały w Piotrkowie depot-ogierów przeniesiono w 1921 roku do leżących w odległości 15 km na północny-wschód Bogusławic, w miejsce dawnego majątku rolnego, tworząc tu Państwowe Stado Ogierów. Było to jedno z czterech utworzonych na terenie Rzeczypospolitej stad – obok słynnego dziś Janowa, Krakowa i Sądowej Wiszni. Zasięg PSO Bogusławice miał objąć tereny lewego brzegu Wisły (tzw. była Kongresówka).[1]

Obok rolnictwa ogromny popyt na konie (w typie wierzchowym) zapewniały też organizujące się bezpośrednio po I wojnie światowej pułki kawalerii, a także prywatne stajnie wyścigowe, które potrzebowały sporej ilości koni pełnej krwi arabskiej czy angielskiej.

Foto 1. Dawny dom zarządu stada w Bogusławicach (obecnie hotel dla gości). Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.

W Bogusławicach nie było początkowo łatwo. Po szybkiej adaptacji obory cielętnika na stajnie, po wygospodarowaniu pomieszczeń magazynowych na kuźnię czy rymarnię, ogiery nie znalazły idealnych warunków bytowych. W przerabianych z obór stajniach dał się odczuć m.in. brak światła, ciasnota i nieodpowiednia wentylacja. Dużym minusem był również brak mieszkań dla pracowników oraz stosunkowo duża, dziesięciokilometrowa odległość od najbliższej stacji kolejowej w Babach.[2] Z drugiej strony duże ilości dobrych łąk i niezłe ziemie należące do gospodarstwa rolnego, zapewniały odpowiednią jakość pasz. Szybko też zaczęto budować nowe stajnie i budynki gospodarskie.

Foto 2. Powozownia – prawdopodobnie lata 30-te XX w. Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.

Już od czasów piotrkowskiego depot-ogierów komendantem całości został oficer rezerwy wojska polskiego mjr Albin Kajetanowicz. W Bogusławicach powierzono mu funkcję kierownika stada. Jak pisał „Kurier Warszawski” – Kajetanowicz był wytrawnym specjalistą, z zamiłowaniem prowadził powierzonych mu sto kilkadziesiąt ogierów w celach hodowlanych. W zarządzie stadnin Państwowych wśród kolegów zyskał sobie ogólną sympatię i miał wielu przyjaciół.[3] Potwierdzeniem tych słów było to, iż za swoje zasługi na polu gospodarczym Kajetanowicz, dekretem z 2 maja 1923 roku, odznaczony został Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski.[4] Niestety, w połowie listopada 1923 roku po długiej i ciężkiej chorobie Albin Kajetanowicz zmarł podczas leczenia w Rumunii.[5] Przedwcześnie – w marcu tamtego roku skończył dopiero 40 lat.[6]

Foto 3. Stajnie w Bogusławicach. Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.

Po śmierci Kajetanowicza kierownictwo stada objął Tadeusz Nosarzewski, pełniąc tę funkcję aż do wybuchu II wojny światowej. Przez 16 lat swojej pracy Nosarzewski doprowadził Bogusławice do rozkwitu – stały się one niemalże – obok Janowa – drugim centrum polskiego biznesu końskiego. Potwierdzeniem znaczenia Bogusławic niech będzie chociażby fakt, iż specjalny album sporządzony w latach trzydziestych zawierający zdjęcia ze stadniny w Janowie i Bogusławicach (które możemy zobaczyć w niniejszym opracowaniu), w swojej bibliotece posiadał Józef Piłsudski, wielki wielbiciel koni.

Lata dwudzieste

Klientami PSO w Bogusławicach byli głównie hodowcy i różne instytucje. List z 7 lipca 1924 roku do Urzędu Wojewódzkiego w Łodzi zawierający instrukcję dla pozyskujących ogiery ze stada w Bogusławicach pokazuje nam dokładnie jakie wymogi musiał spełnić hodowca by pozyskać reproduktora i kiedy można było obejrzeć ogiery w stajni. Hodowca musiał zdecydować, czy chciałby otrzymać ogiery na stację kopulacyjną czy w dzierżawie. Należy tu wyjaśnić, iż między stacją a dzierżawą różnica była taka, iż na stację wysyłane były po dwa ogiery i na każdego ustanowiona była przez zarząd stadnin opłata od klaczy. Ogierami opiekował się prowadząc również książkę kopulacyjną starszy masztalerz, który przyprowadził je do stacji. W dzierżawę z kolei oddawało się jednego ogiera i to hodowca przedstawiał rękojmię.  Hodowca we wniosku musiał podać orientacyjną liczbę klaczy do pokrycia i ich ogólną charakterystykę. Musiał podać rasę ogierów jakie chciałby otrzymać. Hodowca mógł tez zatrzymać ogiery jakie posiadał w poprzednim sezonie ze stada. [7]

Foto 5. Wykaz stacji kopulacyjnych i dzierżaw w obrębie województwa łódzkiego utworzonych przez zarząd PSO w Bogusławicach w okresie kopulacyjnym 1925. Źródło: „Dziennik Urzędowy Województwa Łódzkiego” 1925, nr 9

O dużej sile oddziaływania bogusławickiego stada w połowie lat dwudziestych XX wieku świadczą same liczby stacji kopulacyjnych i dzierżaw oraz terytorium jakie obejmowało PSO w Bogusławicach w województwie łódzkim. W lutym 1925 roku stadnina zaopatrywała 13 powiatów województwa łódzkiego: brzeziński, słupicki, kaliski, kolski, koniński, łaski, łódzki, łęczycki, piotrkowski, radomszczański, sieradzki, turecki i wieluński. Bogusławice posiadały tam w sumie 41 stacji i dzierżaw, z 18 ogierami kategorii I, 29 kategorii II i 12 klasy III (zob. Foto 5).[8]  Stacje kopulacyjne i dzierżawy były często kontrolowane przez kierownictwo stada, czego dowodem jest duża ilość zachowanych w aktach PSO Bogusławice rachunków kosztów podróży czy delegacji dla weterynarzy stada (zob. zdjęcie nr 7 i 8).

Foto 6. Rachunek wystawiony dla jednej ze stacji kopulacyjnych przez PSO w Bogusławicach – 1928 rok. Źródło: APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Załączniki do księgi kredytów i wydatków

Zasięg stada był dodatkowo  stale powiększany. Przykładowo, z dniem 1 marca 1927 roku utworzono na terenie samego powiatu łódzkiego 3 punkty kopulacyjne ogierów (w majątku Giemzów, w majątku Puczniew i na fermie Czarnocin).[9]

Jak już wspomniano, nie tylko na dla potrzeb rolnictwa realizowało się PSO w Bogusławicach. W latach dwudziestych zaczął rozwijać się tam również sport konny – sam kierownik Nosarzewski powoził podobno piątką czy ósemką koni w zaprzęgu, a w skokach przez przeszkody sukcesy odnosił Jan Iwanowski.[10] Wówczas w Bogusławicach konie pełnej krwi i półkrwi anielskiej stanowiły około aż 75%. Pozostałe konie to ogiery z przewagą krwi orientalnej, konie pochodzenia austro-węgierskiego, przedstawiciele rodów: Schagya, Marzouk, Gidran, itp. Ta druga grupa koni, o łagodniejszym temperamencie, łatwiejsze w oprzęganiu i mniej wymagające, służyły głównie do produkcji konia rolniczego. [11]

Foto 7. Delegacja służbowa do powiatu sandomierskiego (woj. kieleckie) dla felczera Jana Onesina z PSO Bogusławice, podpisana przez kierownika Nosarzewskiego. Źródło: APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Załączniki do księgi kredytów i wydatków

Od końca lat dwudziestych zasięg terytorialny stada zaczął powoli maleć, a to za sprawą powstawania nowych stad ogierów. W województwie łódzkim powiaty: kaliski, koniński i słupecki, miało zaopatrywać nowo utworzone stado gnieźnieńskie. Spowodowało to, iż w roku 1928 i 1929 na teren 10 powiatów w tym województwie przyznano ze stada w Bogusławicach 39 ogierów różnych klas, a więc mniej niż w roku 1925.[12] Jednak jakościowo hodowla ogierów w stadzie bogusławickim nadal przewyższała większość innych stad.

Foto 8. Rachunek kosztów podróży wystawiony na zastępcę kierownika stada Stanisława Hey’a. Źródło: APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Załączniki do księgi kredytów i wydatków

Lata trzydzieste

W latach 1930–1935 gwałtownie zmalało zapotrzebowanie na konie wierzchowe. Główną przyczyną tej zmiany było nasycenie armii oraz trudności gospodarcze, które coraz częściej zmuszały właścicieli ziemskich do ograniczenia ilości koni wyścigowych lub nawet do likwidacji stajni. Jednocześnie wzrost kultury rolnej wymagał zwiększenia produkcji konia rolniczego, więc rola stad ogierów nadal była bardzo ważna w polskiej gospodarce.  Był to okres poważnego rozwoju hodowli koni anglo-arabskich, które w rejonie Bogusławic powstawały głównie z krzyżówek konia miejscowego z końmi austro-węgierskimi. Dużą rolę odegrały także rody: Furioso, Przedświt oraz Lipicanery.[13]

Zasięg terytorialny PSO w Bogusławicach po raz kolejny jednak zmalał. Spowodowane to było nowym podziałem Rzeczypospolitej na okręgi państwowych stad ogierów. Województwo łódzkie, korzystające do tej pory jedynie ze stada w Bogusławicach, zaczęło być zaopatrywane także przez stada w Gnieźnie (województwo poznańskie) i Łącku (województwo warszawski, powiat gostyński).[14] Bogusławice straciły w ten sposób monopol na ogiery w województwie łódzkim, ale nadal były stadem zdecydowanie dominującym na tym terenie, czego dowodem są liczby. W 1934 roku stadnina obejmowała 7 powiatów: brzeziński, łaski, łódzki, piotrkowski, radomszczański, sieradzki i wieluński, posiadając tam w sumie 31 stacji i dzierżaw, z 2 ogierami kategorii „czempion” (pełna krew angielska), 7 ogierami kategorii I, 29 kategorii II i 9 klasy III (zob. Foto 9). Dla porównania PSO w Gnieźnie (obejmujące 2 powiaty – kaliski i koniński) posiadało 17 stacji i dzierżaw, a PSO w Łącku (obejmujące 3 powiaty – kolski, łęczyński, turecki) 19 stacji i dzierżaw.  Poza tym ze stada w Bogusławicach korzystały nadal, w różnym stopniu, inne województwa.[15]

Foto 9. Punkty kopulacyjne i stacje PSO Bogusławice w województwie łódzkim na sezon 1934 roku. Źródło: „Łódzki Dziennik Wojewódzki” 1934, nr 7, s. 3

Stado zarabiało także na siebie. Taksa za stanowienie klaczy w stacjach podlegających pod PSO w Bogusławicach była bardzo zróżnicowana, sięgając od 187 zł 50 gr. za ogiera kategorii „cz.”, do 3 zł przy kategorii III.[16] Należy podkreślić, że od dnia 15 lutego 1933 roku obok normalnych stawek obowiązywały  ulgowe opłaty na stanowienie klaczy, m.in. dla właścicieli klaczy zapisanych do jednego z dziewięciu związków hodowlanych.

W drugiej połowie lat 30-tych w strukturze bogusławickiego stada zaszły duże zmiany. Reproduktory krwi anglo-arabskiej i arabskiej zaczęły wypierać ogiery pełnej krwi i półkrwi angielskiej. W roku 1937 na 178 koni w stadzie, 85 było pełnej i półkrwi angielskiej a 87 angloarabów oraz arabów czystej i półkrwi i 6 koni innych ras. Praca hodowlana w stadzie dalej szła w tym kierunku, aż do roku 1939 roku, kiedy konie z krwią orientalną wykazywały znaczną przewagę – na stan 172 koni ogółem, 89 było angloarabów i arabów, a 77 pełnej i półkrwi angielskiej.[17]

Foto 10. Ogier pełnej krwi – Melk. Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.
Foto 11. Ogier pełnej krwi – Aberdare – importowany z Anglii. Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.
Foto 12. Ogier pełnej krwi angielskiej – Vichy. Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.
Foto 13. Ogier pełnej krwi arabskiej – Schagzja X. Źródło: AAN, Muzeum J. Piłsudskiego w Belwederze, Stada Państwowe „Janów” i „Bogusławice”. Album ze zdjęciami.

W Bogusławicach zatrudnionych było szereg specjalistów, bez których stado nigdy nie odniosłoby sukcesu. Z odnalezionych w piotrkowskim archiwum dokumentów wiadomo, że PSO zatrudniało w 1933 roku na stały etat kilkadziesiąt osób. W ocalałym z wojennej pożogi spisie „Etat roczny stałych pracowników” widnieje 35 nazwisk. W stadzie, prócz kierownika Nosarzewskiego, zatrudnieni byli m.in.: administrator Romuald Wichliński, rachmistrz Władysław Rybakiewicz, ekonom Czesław Roznowski, elektromechanik Julian Biniek, stelmach (kołodziej) Julian Ratalewski czy kowal Władysław Smuga. Oprócz nich stado zatrudniało 14 fornali, 3 karbowych, 3 luzaków, 2 stróżów nocnych, 2 polowych, pastucha, pracownika od źrebaków, kominiarza i lekarza medycyny, którym był przyszły kronikarz historii tych okolic – Stefan Siniarski (zastanawia tu brak w tym zastawieniu – na stałym etacie – lekarzy weterynarii, którzy byli z pewnością w Bogusławicach, co wynika z innych dokumentów).[18]

Nie wszyscy pracowali przez cały rok. Zarobki też były różne i wypłacane w różną częstotliwością. Dodatkowo pracownicy dostawali tzw. ordynaria, w postaci zboża, ziemniaków, mleka, opału czy roli. Kierownik Nosarzewski od kwietnia do lipca wypłacone miał za należy deputat kolejno 93, 108 i 240 zł (zob. Foto 14).

Foto 14. Księga rachunków poszczególnych pracowników na ordynarji 1933 otwarta na stronach dot. wynagrodzenia kierownika stada. Foto: PJL

W Bogusławicach pracowało również szereg niewykwalifikowanych rolników (głównie w pobliskim państwowym majątku rolnym dostarczającym m.in. pożywienia dla stada) z Bogusławic i pobliskich wsi, którzy oddawali swoje serce dla stada mając świadomość, że jest lokalną wizytówką i znakomitym towarem eksportowym, a przede wszystkim zapewnia byt w tych trudnych materialnie czasach.

Ewakuacja  

Nadszedł 1 września 1939 roku. Po ataku wojsk niemieckich z północy i zachodu, stado w Bogusławicach zostało ewakuowane. Około 120 ogierów oraz kilkanaście sztuk doskonałych klaczy ze źrebiętami po kilku dniach, uciekając przed szybko posuwającym się frontem, wyruszyło na wschód. Niestety w czasie ewakuacji pod gradem spadających bomb zginęła większość koni i wiele osób z obsługi. Zginął również trafiony odłamkiem kierownik stada Tadeusz Nosarzewski – 9 września 1939 roku. Miał 54 lata. Zdziesiątkowane stado wróciło na przełomie października i listopada do Bogusławic, a stadninę przejęli Niemcy, świadomi wartości jaką posiadała.

Po II wojnie światowej stado w Bogusławicach odbudowano pod nazwą przedwojenną i tradycję hodowli ogierów z powodzeniem kontynuowano aż do lat 90-tych XX wieku.  W 2000 roku stadninę sprywatyzowano.

Długoletni powojenny dyrektor stada Andrzej Osadziński – dziś już, podobnie jak Kajetanowicz i Nosarzewski, legenda Bogusławic – tak zauroczył się stadem w okresie międzywojennym, iż po latach, mówiąc o dosiadanych w młodości koniach, wspominał: Zaczynałem bardzo wcześnie, jako młody chłopak. W pamięci jednak utkwiły mi dwa, Syzyf, na którym jeździłem wtedy gdy byłem (jeszcze przed wojną) ten jeden dzień w Bogusławicach, i Freja – wspaniała  klacz, na której walczyłem.[19]

Jeden dzień spędzony w Bogusławicach wystarczył Osadzińskiemu, by wracając z Kampanii Wrześniowej tam właśnie skierował swe losy.

Foto 15. Była powozownia – stan obecny. Widok od frontu. Foto: PJL
Foto 16. Była powozownia – stan obecny. Widok od strony południowej – widoczne wejścia do pomieszczeń gospodarskich. Foto: PJL.
Foto 17. Przedwojenny budynek mieszkalny – obecnie biuro sprywatyzowanego stada. Foto: PJL
Foto 18. Przedwojenny dworek na terenie stada – obecnie hotel. Foto: PJL
Foto 19. Była budka stróża – widok obecny. Foto: PJL

Epilog

PSO Bogusławice łączyło ludzi wspólnych zainteresowań, pasji i obowiązku.  Częste były w środowisku tym związki i miłości, więc zaloty między pracownikami stada nie były rzadkie. Jeden z nich, zakończony jednak pechowo, zanotowała nawet przedwojenna prasa:

W majątku Państwowej Stadniny Ogierów w Bogusławicach, robotnica Józefa Łaska, zatrudniona przy maszynowym obieraniu kartofli uprawiała flirt z jednym z robotników. Skutki flirtu okazały się tragiczne, gdyż w czasie swej obrony, zamiast uderzyć napastującego, przez nieostrożność wsadziła rękę w będące w ruchu koło zamachowe, które złamało jej przedramię.[20]

Nic dodać, nic ująć…

Przemysław J. Łaski

Artykuł wyróżniony nagrodą specjalną za pracę najlepiej udokumentowaną faktograficznie w konkursie „Kroniki Rozwoju” zorganizowanym w 2017 roku w ramach projektu „Samorządowa Akademia Finansów V edycja”, zrealizowanym przez Polską Agencję Prasową we współpracy z Narodowym Bankiem Polskim. Partnerem konkursu była Naczelna Dyrekcja Archiwów Państwowych.

[1] „Dziennik Urzędowy Województwa Łódzkiego” 1922, nr 37 (09.09.1922), s. 5

[2] Archiwum Państwowe Piotrków Trybunalski (APPT), Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Wstęp do inwentarza

[3] „Kurjer Warszawski : dodatek poranny” 1923, nr 331 (29.11.1923), s. 4

[4] Order Odrodzenia Polski : trzechlecie pierwszej kapituły : 1921-1924, Warszawa 1926, s. 33

[5] „Kurjer Warszawski : dodatek poranny” 1923, nr 331 (29.11.1923), s. 4

[6] http://www.muzeumwp.pl/oficerowie/?letter=K&page=3 [dostęp 02.06.2017)

[7] „Dziennik Urzędowy Województwa Łódzkiego” 1924, nr 32 (11.08.1924), s. 312-313

[8] „Dziennik Urzędowy Województwa Łódzkiego” 1925, nr 9 (02.03.1925), s. 3

[9] „Gazeta Zgierska” 1926, nr 18 (18.12.1926), s. 2

[10] APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Wstęp do inwentarza

[11] APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Wstęp do inwentarza

[12] „Rozwój” 1928, nr 318 (20.11.1928), s. 8

[13] APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Wstęp do inwentarza

[14] „Hasło Łódzkie : dziennik bezpartyjny” 1930, nr 339 (12.12.1930), s. 6

[15] „Łódzki Dziennik Wojewódzki” 1934, nr 7 (16.04.1934), s. 3

[16] „Łódzki Dziennik Wojewódzki” 1934, nr 7 (16.04.1934), s. 3

[17] APPT, Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Wstęp do inwentarza

[18] APPT Zespół Państwowe Stado Ogierów w Bogusławicach, Etat toczny wszystkich pracowników maj. Bogusławice 1933.

[19] „Dziennik Łódzki” 1983, nr 105 (30.05.1983), s. 3

[20] „Echo” 1939, nr 27 (27.01.1939)

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *