Nieznane losy mieszkańca Wolborza

Ogromne straty wśród polskiej ludności cywilnej przyniosła II wojna światowa. Szacuje się, iż w latach wojennych zginęło ponad 2,5 mln Polaków. Niemal każda rodzinna przeżyła wówczas swoją własną tragedię, związaną ze śmiercią bliskiego. Są jednak osoby których los do tej pory jest nieznany. Nie ma żadnych dowodów na ich śmierć, ani na ich życie. Jedną z takich osób jest pewien przedwojenny nastolatek z Wolborza.

Zdzisław Szczepanik urodził się 9 października 1926 roku w Wolborzu, jako ósme, najmłodsze dziecko Rocha i Łucji z Książczaków, rolników zamieszkałych przy ulicy Zamkowej (dzisiejsza Modrzewskiego) w Wolborzu.

Szczęśliwe dzieciństwo (na zdjęciu, wykonanym pod koniec lat 30-tych XX w, Zdzisław na wolborskim moście na rzece Moszczance, w tle pozostałości młyna Podzamcze) przerwał niespełna 13-letniemu Zdzisławowi wybuch II wojny światowej. Wojenne życie targało Zdzisławem i jego rodziną. Po spaleniu 6 września 1939 roku ich rodzinnego domu, na krótko zamieszkali w Żarnowicy, skąd jednak niebawem powrócili do Wolborza. Wrócili z nadzieją, iż więcej wojenne zło nikogo z ich rodziny nie spotka. Życie przyniosło jednak inny scenariusz. Najstarszy z braci Szczepaników (dwóch starszych zmarło w dzieciństwie) Józef, nauczyciel, poszukiwany przez Niemców, w obawie o swoje życie do końca wojny musiał się ukrywać. Marian wywieziony został do obozu Gross-Rossen, a siostra Janina przebywała na robotach w niemieckim miasteczku Rheydt, blisko granicy z Holandią. Jednak niespełna rok przed zakończeniem wojny, 21 maja 1944 roku, za ukrywanie kilku kilogramów mięsa pochodzącego z nielegalnego uboju, surowo karanego przez Niemców, niespełna osiemnastoletni Zdzisław został zatrzymany przez Niemców. Osadzono go w obozie koncentracyjnym w Gross-Rossen, z którego wkrótce (prawdopodobnie 6 czerwca 1944) został przeniesiony do Sachsenhausen (numer obozowy 82643). Od 12 lipca 1944 roku przebywał w obozie koncentracyjnym Weimar-Buchenwald lub w jednym z jego wielu podobozów (numer obozowy 61234, blok 17). Z ustaleń wynika, że 7 lub10 grudnia przebywał w podobozie Leipzig-Thekla przy fabryce broni Erla-Maschinenwerk GmbH w Lipsku, gdzie pozostał do likwidacji obozu.

W podobozie Leipzig-Thekla przebywało od 800 do 1 tys. więźniów, głównie Żydów. Pracowali oni przy produkcji broni. W kwietniu 1945 roku, w obliczu zbliżania się aliantów, więźniowie z obozów w Lipsku zostali wyprowadzeni w „marszu śmierci”. Ci, którzy nie byli zdolni do marszu, zostali zamknięci w jednym z baraków, który członkowie SS i Volkssturmu podpalili, zabijając każdego, kto próbował uciec. Prawdopodobnie Zdzisław Szczepanik uczestniczył w „marszu śmierci”, którego większość więźniów nie przeżyła. W czeskich Teplicach, gdzie pozostali przy życiu więźniowie doczekali się wolności, było ich tylko około 300.

Pomimo nieustannych poszukiwań los Zdzisława Szczepanika pozostał nieznany do dziś. Nie wiadomo czy zmarł lub został zabity w czasie „marszu śmierci”, a może zginął w podobozie tuż przed jego ewakuacją. Nie wykluczone jednak, że przeżył, a doznając szoku, który spowodował u niego utratę pamięci, nieświadomy swego pochodzenia, znając jedynie numer obozowy, żył lub żyje z dala od rodzinnego domu pod innym nazwiskiem i imieniem. Jeśliby przeżył, to dziś miałby niecałe 90 lat. Może ktoś z czytelników posiada wiedzę na temat jego losów?

PJL

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*