Niewiadów. Leśna tajemnica [galeria]. Cz. II

W okresie Polski Ludowej leżący w powiecie tomaszowskim Niewiadów słynął z zakładów produkujących m.in. przyczepy kempingowe oraz dobrej jakości roboty kuchenne. Poza mieszkańcami Niewiadowa i okolic, mało kto wie, że produkowano tam coś jeszcze. Do dziś w pobliskim lesie pozostały ślady nieoficjalnej działalności zakładu w Niewiadowie, który produkował dla wojska m.in. granaty, miny i trotyl.

Jak już wspomniano w pierwszej części artykułu „Niewiadów. Leśna tajemnica [galeria]”, najważniejszym element leśnego kompleksu magazynowego stanowiły właśnie magazyny. Było ich w sumie siedem. Do dziś stoją wszystkie, choć w różnym stanie technicznym. Do magazynów prowadziła droga asfaltowa wychodząca od tylnej bramy zakładu. Magazyny stały po obu stronach drogi. Każdy magazyn w celach bezpieczeństwa, a przy okazji także zamaskowania, otoczony był z czterech stron wałem ziemi.

Magazyn stojący najbliżej bramy zakładu, po lewej stronie drogi, który umownie można nazwać nr 1, to jedyny magazyn w jakiś sposób użytkowany, do którego wejście jest zamknięte. Jest w najlepszym stanie technicznym. Stoi jednak pusty.

Magazyn nr 2 z widoczną tabliczką z oznaczeniem „35/132” jest już w gorszym stanie technicznym. Oprócz swoistych, pochodzących z nieodległych czasów miłosnych wyznań jak „Kocham Wiktorię”, zwraca uwagę stary napis „Dopuszczalna ilość składowania materiału wybuchowego w wyrobach 15 ton, w surowcu 30 ton”. Dzięki niemu możemy ocenić, że w całym kompleksie magazynowym mogło być składowane jednorazowo ponad 200 ton materiału wybuchowego!

Magazyn nr 3 oznaczony tabliczką „39/132” jest bardzo podobny do magazynu nr 2.

Magazyn nr 4 jest zdecydowanie najciekawszy od trzech pierwszych. Ściany przednie magazynu uległy częściowemu zawaleniu. Nie wytrzymał też fragment dachu, który niedawno runął. Dopuszczalna ilość składowanego materiału wybuchowego wynosiła w magazynie 35 ton, jak można przeczytać wewnątrz na ścianie. Najciekawszym jest jednak to, co wyłoniło się z przeszłości spod oderwanego tynku. Na kilku czerwonych cegłach znajdują się wyryte daty i nazwiska, zapewne zatrudnionych w przeszłości pracowników! Bez trudu można odczytać: „1932 Kłys”, Frączkowski Stanisław 1973″ czy „Marcińczak Jan”.

O kolejnych magazynach w następnej części artykułu…

PJL


Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *