Majowa poezja Zygmunta Różyckiego

W MAJOWY WIECZÓR

 

Już smętek spływa na ten świat
I orszak gwiazd drży złoty,
W sercu wyrasta czarów kwiat,
Bezbrzeżnej kwiat tęsknoty…
Miesiąc zielony rzucił cień
Na pola… łąki… drzewa,
Błąka się dusza w kole śnień
I pieśń majową śpiewa…
W cichej zadumie marzy staw,
Stęskniony do księżyca,
Rosa brylantem lśni wśród traw,
W jeziorze łka wodnica…
I zwolna świat promienny ten
W marzeniach się kołysze,
Stapiając się w pół-czar, w pół-sen
I w łzawą, dziwną ciszę…


W POLU

 

Ogromne, srebrne łany rozchwianego żyta,
Zielony owies, jęczmień i złote łubiny…
Gdzieś ciągnie się i ciągnie w bezkres modro-siny
Zbóż pięknych i szumiących wstęga różnolita.
Szumiące, srebrne łany… Miedzami przez pole
Idą młodzi wieśniacy, mkną dziewczyny hoże,
A gdzie stąpną, tam kłania się przed nimi zboże,
Strojne w niebieski chaber i kraśne kąkole.
Idą żwawo przez kwieciem umajoną niwę,
Wesołe nucąc pieśni i gwarząc wesoło —
I płyną polne wonie, słońce migotliwe
Złocistą ich girlandą opasuje w koło
I rzuca na ich serca uśmiechnione, młode
Bezmierną jakąś radość, szczęście i pogodę.

Zygmunt Różycki, 1911

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*