Kto terroryzował okolice Tomaszowa pod koniec XIX wieku

Koniec XIX wieku obrodził w guberni piotrkowskiej prawdziwą plagą złodziejskich band. Przywódcami ich byli opryszkowie umiejący zręcznie uchodzić czujności policji. Dzięki zabiegom policji śledczej w Łodzi do października 1894 r.  większość bandytów została ujęta i oddana w ręce sprawiedliwości, a o zbrojnych napadach słychać było jakby mniej, aż do lipca 1897 r. Tym razem zbrodnicza grupa objawiła się w okolicach Tomaszowa zwanego wówczas Rawskim. Prym brał w niej niejaki Bujnowski.

Tatarscy kupcy

Trzej Tatarzy – Akczuryn, Ajgistow i Kisielkow – pochodzący ze wsi Ust-Rachmanki w guberni penzeńskiej, trudnili się sprzedażą po wsiach towarów zakupionych w Łodzi. W dniu 17 lipca 1897 r. przybyli oni z Łodzi do Tomaszowa Rawskiego. Najstarszy z nich Akczuryn, wysłał Ajgistowa i Kisielkowa z towarem wartym 200 rb. do leżących pod Tomaszowem wiosek. W dniu 18 lipca młodzi Tatarzy najpierw udali do wsi Brzustówka, a stamtąd do wsi Józefów. Tam mieli zapytać się jeszcze o drogę do Nagórzyc… i ślad po nich zaginął. Do Tomaszowa na noc nie wrócili. Rankiem najstarszy z Tatarów zawiadomił policję. Poszukiwania nie dały jednak żadnych rezultatów.

Nie upłynęły cztery dni od zaginięcia kupców tatarskich, a w nocy z 21 na 22 lipca w Tomaszowie ktoś zaczął dobijać się do sklepu Berka Rosenthala. W sklepie, znajdującym się w kamienicy niejakiego Wolskiego, przebywał wówczas subiekt Josek Rozencwajg, który usłyszawszy łomot podniósł krzyk. Wtedy to obudzony właściciel domu wystrzelił dwa razy z dubeltówki. Rabusie zbiegli. Na drugi dzień po tym napadzie, do mieszkańca wsi Wiaderno Jana Grałka zapukali nieznajomi z prośbą, by przyjął ich rannego kolegę. Grałek nie zgodził się.

Kilkanaście dni później, rankiem 7 sierpnia 1897 r., w kanale odpływającym fabryki tomaszowskiej Reicha, nieopodal wsi Brzustówka, zauważono ludzkie zwłoki. Miejscowi włościanie – Józef Magiera i Mateusz Nowak – wydobyli je na brzeg. Szybko poznano w trupie jednego z zaginionych w tej okolicy prawie trzy tygodnie wcześniej Tatarów. Były to zwłoki Kisielkowa. Przy nogach ofiary przywiązany był worek napełniony ziemią ważący – jak liczono w ówczesnych jednostkach rosyjskich – około 3 pudów (tj. gdzieś blisko 50 kg). Przybyła na miejsce policja w odległości 6-7 kroków (miara wojskowa, tj. około 5-6 metrów) od miejsca wydobycia pierwszych zwłok, znalazła ciało drugiego kupca tatarskiego – Ajgistowa. Do drugiego trupa również przywiązany był worek z ziemią. Obaj Tatarzy mieli związane ręce i nosili liczne ślady pobicia. Nie było to jednak przyczyną zgonu bo – jak później orzeczono – śmierć obydwóch nastąpiła skutkiem uduszenia przez zabicie jamy oddechowej igłami sosnowymi. Na Tomaszów padł strach.

Seria napadów

– Daj pieniądze, bo cię zabiję! – a zobaczywszy zegarek – Daj zegarek! – krzyknął do spacerujących Leona Nejfelda i Lipę Zilbera nieznany osobnik. Było to 4 października 1897 r. o godzinie 5 po południu na skraju leżącego pod Tomaszowem Lasu Dąbrowa, czyli dość blisko miejsca gdzie miesiąc wcześniej znaleziono zwłoki Tatarów. Nieznajomy trzymając w ręku kij dostał co chciał. Przestraszony Nejfeld oddał zegarek, po czym bandyta zwrócił się do Zilbera o pieniądze, ale przekonawszy się, że ten ich nie ma, pobiegł się w las. Ofiary napadu pośpiesznie zaś udali się w stronę Tomaszowa.

Tydzień później, w nocy z 10 na 11 października w Tomaszowie, w piwiarni Jana Gersza skradziono różne przedmioty o wartości 30 rb. Minął kolejny tydzień, a nocą z 18 na 19 października tomaszowianin Feliks Bornsztejn przebudziwszy się, ujrzał w swym mieszkaniu krzątających się przy zapalonym świetle obcych ludzi. Gdy podniósł krzyk złodzieje zbiegli, biorąc jednak ze sobą skradzione z biurka trzy premiówki po 100 rb., list zastawny banku szlacheckiego oraz inne przedmioty wartości 300 rb. Tej samej nocy w Tomaszowie dokonano kradzieży na sumę 250 rb. w mieszkaniu Władysława Klejera, a następnej nocy kradzieży różnych rzeczy z mieszkania Edwarda Klejna.

Wiem, gdzie ukrywają się złodzieje

Tu nastąpił jednak przełom. Kilka dni po tych kradzieżach, zgłosił się do łódzkiej policji utrzymujący dom publiczny w Tomaszowie Michał Orzechowski mówiąc, że w okolicy Tomaszowa ukrywają się znani mu złodzieje: Jan Bujnowski, Wojciech Karliński, Adolf Rejm i Jan Pietrzyk.

W dniu 28 października członkowie policji śledczej z Łodzi z naczelnikiem Kowalikiem udali się na czele, udali się do wsi Budziszewice w gminie Ujazd do mieszkania włościanina Czacha. Tam to zgodnie ze słowami Orzechowskiego zastali opryszków: Bejma, Karlińskiego, i co najważniejsze – Jana Bujnowskiego, przywódcę bandy. Bujnowski na stałe mieszkał w graniczącej z Tomaszowem gminie Unewel. Miał 36 lat, był niewysokim, lecz silnie zbudowany mężczyzną, z ryżymi niedużymi wąsami.

Lista grzechów

Przesłuchiwany w wydziale łódzkiej policji Bujnowski zeznał, że Tatarów zamordował razem z Chaimem Braunerem, a zabrany im towar sprzedał mieszkańcowi Tomaszowa Binemowi Grunwaldowi za 30 rb. Zatrzymany Grunwald przyznał się do kupna towaru. Co ciekawe, w późniejszym czasie do współudziału w napadzie na Tatarów przyznał się, podczas przesłuchania dotyczącego innych kradzieży, Lejbuś Kifer, wymieniając jako wspólników: Bujnowskiego, Braunera oraz niejakiego Żółtowskiego. Według zeznań Kifera to Żółtowski pierwszy zadał Tatarom ciosy w głowę, a następny wszyscy zanieśli nieprzytomnych do lasu i tam zabrawszy towar, napełnili worki ziemią i przywiązali je do ofiar. Kifer wysłany został potem przez towarzyszy do Tomaszowa po wódkę i zakąskę, a w tym czasie reszta bandy miała zabrać ofiary i wrzucić je do kanału dopływającego do Pilicy.

Podczas przesłuchania Bujnowski przyznał się także do napadu na sklep Rosenthala. Jako kompanów wymienił Braunera, Kifera i Jakuba Luniaka. Przyznał też, że jeden ze strzałów właściciela domu ranił go w lewą rękę – zapewne to in szukał pomocy 23 czerwca we Wiadernie. Bujnowski przyznał się także do napady na Nejfela i Zilbera w Lesie Dąbrowa.

Napad na piwiarnię Jana Gersza w Tomaszowie również również należy przypisać bandzie Bujnowskiego, choć przyznali się niego mieszkańcy powiatu brzezińskiego Andrzej Zakrzewski i Stefan Kowalski. Ten ostatni miał być jednak widziany w lesie w towarzystwie Bujnowskiego i innych jego wspólników.

Do kradzieży u Bornsztejna przyznali się zaraz po złapaniu Bujnowski, Karliński i Bejm. Mieli jej dokonać wspólnie z Janem Pietrzakiem. Skradzione przedmioty próbowali sprzedać Orzechowskiemu, co jak już wiadomo było ich największym błędem. Ale i Orzechowski nie miał czystego sumienia, bo skradzione przedmioty znaleziono później zakopane na jego polu, co spowodowało, że śledczy zainteresowali się również nim. Skradzioną bransoletę złodzieje ofiarować mieli Stanisławowi Domańskiemu, zaś 11 sztuk srebra otrzymała żona Karlińskiego – Katarzyna (łup ten jeszcze kilka razy był przedmiotem kupna-sprzedaży między Żydami i ostatecznie znalazł się ponoć w Warszawie).

Bujnowski, Karliński i Bejm przyznali się wreszcie do kradzieży w mieszkaniu Klejera i Klejna. Jako wspólnika wskazali Pietrzaka. Skradzione rzeczy z mieszkania tego drugiego mieli sprzedać Joskowi Berowi Frejlichowi. Sprowadzony na przesłuchanie Frejlich do kupna trefnych towarów jednak się nie przyznawał.

Wyrok

Bujnowski czekał wraz ze swymi kompanami w celi ponad rok na osądzenie. Pod koniec listopada 1898 roku stanęli wreszcie przed obliczem piotrkowskiego Sądu Okręgowego. W wyniku wielomiesięcznych przesłuchań na ławie oskarżonych zasiadło 16 osób. Byli to: Jan Bujnowski, Lajbuś Rifer, Binem Grunwald, Jakób Luniak, Ajzyk Józefowicz, Szaja Blinbaum, Josek Ber Frejlich, Adolf Bejm, Michał Orzechowski i jego żona, Andrzej Zakrzewski, Stefan Kowalski, Wojciech Karliński, Katarzyna Karlińska, Jan Pietrzak i Stanisław Domański. Cześć z nich oskarżono o morderstwa i napady rabunkowe, a część o pomoc bandytom i sutenerstwo. Pod sąd nie udało się doprowadzić kilku innych członków bandy po których ślad zaginął, m.in. Braunera i Pietrzaka.

Bujnowskiemu i nieobecnemu na rozprawie Braunerowi Sąd udowodnił dokonanie jeszcze dwóch napadów dokonanych w lipcu 1897 roku w południowej części guberni, przed ich działalnością w rejonie Tomaszowa. Pierwszym był nieudany napad w dniu 10 lipca na zarządcę majątku Poręba Roberta Stefaniego w powiecie będzińskim (jechał on bryczką z duża ilością gotówki do kopalni „Katarzyna”), a drugim zabicie w osadzie Kromołów strzałem z dubeltówki Żyda Motela Bankiera (morderstwa, podobno z zemsty, dokonał Brauner).

Na rozprawie zeznawało 50 świadków, którzy potwierdzili winę oskarżonych. Dnia 2 grudnia 1898 roku piotrkowski Sąd Okręgowy wydał wyrok na mocy którego winnymi uznano 13 oskarżonych. Bujnowskiego skazano na dziesięć lat ciężkich robót i pozbawienie wszelkich praw i przywilejów, Karlińskiego na półtora roku rot aresztanckich, Orzechowskiego na jeden rok i trzy kwartały więzienia, Orzechowską na półtora roku, Bejma na rok, Grunwalda, Domańskiego i Frejlicha na trzy miesiące, Luniaka na dwa, Karlińską na półtora miesiąca. Pozostałych oskarżonych uniewinniono.

Przemysław J. Łaski

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *