Kometa nazwana imieniem mieszkańca Piotrkowa!

Niedawno minęło 40 lat od pamiętnego lotu w kosmos załogi statku Sojuz, na pokładzie którego był pierwszy i jedyny do tej pory Polak w kosmosie, Mirosław Hermaszewski. Złota era polskiej astronautyki minęła, bo w III Rzeczypospolitej żaden Polak już nie zbliżył się do kolejki po bilet w kosmiczną podróż. Mało kto jednak wie, że region piotrkowski, ma też coś wspólnego z odkrywaniem kosmosu. Konrad Rudnicki – bo o nim mowa – był jedynym mieszkańcem Piotrkowa, którego nazwisko nosi poruszające się we wszechświecie ciało niebieskie.

Wojna

Konrad Rudnicki urodził się on 2 lipca 1926 roku w Warszawie. Jego ojcem był Lucjan – słynny sulejowski pisarz i pamiętnikarz, a matką – Maria, przedwojenna działacza PPS (współpracowała m.in. z Józefem Piłsudskim). W czasie II wojny światowej młody Konrad mieszkał z matką w Piotrkowie. Od zimy przełomu roku 1943/1944 walczył w partyzantce w Gwardii Ludowej w batalionie im. Józefa Bema a potem, w stopniu kaprala, w 3 Brygadzie Armii Ludowej tego samego imienia, z którą brał udział m.in. w bitwie pod Ewiną w pobliżu Radomska.

W styczniu 1996 roku Konrad Rudnicki wraz z matką odebrali tytuł „Sprawiedliwy wśród Narodów Świata” oraz medal „Jad Waszem” za pomoc Żydom w czasie II wojny światowej (m.in. za pomoc rodzinie Weintraubów).

Kościół

Powojenny życiorys Rudnickiego był niezwykle ciekawy. Od 1959 roku był kapłanem Kościoła Starokatolickiego Mariawitów oraz administratorem filii parafii tego Kościoła w Krakowie.  Jako teolog specjalizował się w teologii mistycznej. Wykładał w Chrześcijańskiej Akademii Teologicznej w Warszawie. Był także antropozofem, członkiem Powszechnego Towarzystwa Antropozoficznego i Sekcji Matematyczno-Przyrodniczej w Goetheanum w Szwajcarii.

Rudnicki był członkiem Komisji Mieszanej do Dialogu Teologicznego pomiędzy Kościołem rzymskokatolickim i Kościołem Starokatolickim Mariawitów. Pisał teksty do wydawanego przez siebie czasopisma religijnego „Praca nad sobą”. Choć nie był wolnomularzem, publikował również na łamach wydawanego w Warszawie „Wolnomularza Polskiego”.

Astronomia

Jego pasją była jednak astronomia. Od września 1945 roku studiował ją na Uniwersytecie Warszawskim, gdzie następnie pracował naukowo przez kilkanaście lat. Był członkiem prezydium Komitetu Historii Nauki i Techniki PAN oraz członkiem Polskiego Towarzystwa Miłośników Astronomii.

Od 1968 roku Konrad Rudnicki pracował w Obserwatorium Astronomicznym Uniwersytetu Jagiellońskiego w Krakowie, gdzie niemal do końca swoich dni wykładał. W latach 1984-1989 był również dyrektorem tego Obserwatorium. Podobno, gdy w latach osiemdziesiątych XX wieku pracował w Obserwatorium Astronomicznym w Castel Gandolfo we Włoszech, Jan Paweł II zaprosił go do odprawienia „mariawickiej” mszy świętej w prywatnej kaplicy papieża.

Pisał również książki. W 1957 roku razem z Włodzimierzem Zonnem napisał książkę „Astronomia gwiazdowa”. W 1983 roku z Tadeuszem Zbigniewem Dworakiem napisał „Świat planet”. Sam zaś napisał w 1970 roku podręcznik dla liceów „Astronomia” oraz książkę „Zasady Kosmologiczne”.

Odkrycie

W październiku 1966 roku podczas pobytu w amerykańskim Obserwatorium Astronomicznym na Mount Palomar, gdzie zajmował się badaniem i szukaniem gwiazd supernowych, odkrył nową kometę. Na jednym ze zdjęć zauważył rozmytą „plamkę”. Porównując zdjęcia z innych dni zauważył, że „plamka” ta przemieszcza się na tle gwiazd. O odkryciu nowej komety niezwłocznie powiadomił Międzynarodową Unię Astronomiczną, która wkrótce potwierdziła jego odkrycie. Była to pierwsza „polska kometa” odkryta nie wizualnie, ale na kliszy fotograficznej, którą Rudnicki eksponował za pomocą 48 calowej kamery Schmidta. Również polscy astronomowie obliczali orbitę tej komety (G. Sitarski i K. Ziókowski).  Obliczali za pomocą komputerów – co było także pionierskie.

Była to pierwsza kometa odkryta przez Polaka po II wojnie światowej. Kometę nazwano C/1966 T1 (Rudnicki) lub po prostu Kometą Rudnickiego.

Konrad Rudnicki zmarł 12 listopada 2013 roku. Pochowany został na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Mimo, iż ma niewątpliwe zasługi dla polskiej astronomii, nie został upamiętniony ani w Sulejowie, skąd sięgają jego korzenie, ani w Piotrkowie, w którym mieszkał.

 

PJL

 

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *