Jak to baby kościelne spaliły sulejowskie opactwo

 

Opactwo w Sulejowie często nawiedzały pożary. Kościół postawiony przez Rusława herbu Habdank, ukończony w 1190 roku, zbudowany z ciosanych kostek piaskowca, już w XIII wieku został wraz z klasztorem spalony przez Tatarów. Odbudowa jego trawa blisko 100 lat. Po raz kolejny klasztor i kościół spalił się w 1790 roku. Szybko je jednak wyrestaurowano, jak świadczył napis: „restauratum anno 1790″ umieszczony na wielkiej wieży ponad bramą.

Ale to nie Tatarzy wyrządzili najwięcej szkód. Ostateczna zagłada szczątków opactwa i samego klasztoru, nastąpiła już po zniesieniu zakonu przez władze carskie (1819 rok), wskutek pożaru jaki wybuchł 3 czerwca 1847 roku w dzień Bożego Ciała o godzinie 10 z winy tzw. bab kościelnych, Józefy Cenkarki, Marianny Jezierskiej zwanej Antoniówą, oraz jej córki Rozalki Jezierskiej.

Ogień zaczął rozprzestrzeniać się z zapalenia się sadzy. Sadze zapaliwszy się, podobno pięć dni huczały po kominach, a baby kościelne lekceważyły to i taiły, myśląc zapewne, że jak się sadze wypalą, to kominy się wyczyszczą. Tymczasem ogień wyszedł na dach i już nie można było go ugasić. Gmachy na północnym i wschodnim odcinku obwodu paliły się ponoć  przez miesiąc, na kościele zajął się dach i wieża, która została tak uszkodzona, iż ją musiano później całkiem rozebrać. Jedna z bab jeszcze ponoć w latach 70-tych XIX wieku tułała się w gruzach, których nieopatrznie stała się sprawczynią.

Budowle, które nieuległy temu strasznemu pożarowi, stanowiły mniej ważne części zabudowań klasztornych. Były to mieszkania uczącej się w szkole, przez księży Cystersów prowadzonej młodzieży, której liczba dochodziła podobno do 500, mieszkania licznych sług, stajnie, maszyny, baszty narożne, służące w dawniejszych czasach do obrony, wreszcie wieża potężna z brama wjezdnią i wielkim zegarem. Rozebrano wtedy zbudowany w XVII w. pałac opacki i część klasztoru.

Z trudem odnowiono tylko kościół, choć potężnej wieży już nie odbudowano. Ilość okien zmniejszono, różnokolorowe drobne szybki, które sprawiały cudną grę światła i kolorów, zastąpiono zwykłymi kwadratowymi szybami ze szkła białego, zdjęto gotycką dachówkę holenderkę,a na to miejsce położono blachę. Resztki murów pozostały w ruinie. W 1860 roku w ocalałych budynkach klasztornych umieszczono ochronkę dla dzieci.

PJL

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*