Jak to baby kościelne spaliły sulejowskie opactwo

 

Fundowane w 1176 roku opactwo cystersów w Sulejowie często nawiedzały pożary. A to wojna, a to pioruny… Raz jednak przyczyną pożaru były sadze i… baby kościelne

Już w 1259 roku klasztor spalony został przez Tatarów. Odbudowa jego trwała blisko sto lat. Po raz kolejny klasztor – również przez Tatarów – spalił się w 1431 roku, co miał dowodzić napis na ścianie: et anno domini 1431 per Tartaros crematum est. Pożar w roku 1790 objął natomiast klasztor oraz kościół.

To jednak nie Tatarzy wyrządzili najwięcej szkód. Ostateczna zagłada szczątków opactwa i samego klasztoru nastąpiła już po zniesieniu zakonu przez władze carskie w 1819 roku. Jej przyczyną był pożar jaki wybuchł 3 czerwca 1847 roku w dzień Bożego Ciała o godzinie dziesiątej.  Pożar wynikł ponoć z winy bab kościelnych: Józefy Cenkarki, Marianny Jezierskiej zwanej Antoniówą, oraz jej córki Rozalki Jezierskiej.

Ogień zaczął rozprzestrzeniać od palących się sadzy. Sadze zapaliwszy się, podobno pięć dni huczały po kominach, a baby kościelne lekceważyły to i taiły, myśląc zapewne, że jak się sadze wypalą, to kominy się wyczyszczą. Tymczasem ogień wyszedł na dach i już nie można było go ugasić. Gmachy na północnym i wschodnim odcinku obwodu paliły się ponoć  przez miesiąc, na kościele zajął się dach i wieża, która została tak uszkodzona, iż musiano ją później całkowicie rozebrać. Jedna z bab jeszcze ponoć w latach siedemdziesiątych XIX wieku tułała się w gruzach, których nieopatrznie stała się sprawczynią.

Budowle, które nieuległy temu strasznemu pożarowi, stanowiły mniej ważne części zabudowań klasztornych. Były to mieszkania uczącej się w szkole u księży cystersów młodzieży, której liczba dochodziła podobno do pięciuset, mieszkania licznych sług, stajnie, maszyny, baszty narożne, służące w dawniejszych czasach do obrony, wreszcie wieża potężna z brama wjezdnią i wielkim zegarem. Rozebrano wtedy zbudowany w XVII wieku pałac opacki i część klasztoru.

Z trudem odnowiono tylko kościół, choć potężnej wieży już nie odbudowano. Prace przy odbudowie trwały ponoć od 1852 do 1861 roku. Ilość okien zmniejszono, różnokolorowe drobne szybki, które sprawiały cudną grę światła i kolorów, zastąpiono zwykłymi kwadratowymi szybami ze szkła białego, zdjęto gotycką dachówkę holenderkę, a na to miejsce położono blachę. Resztki murów pozostały w ruinie.

Ostatni pożar w byłym opactwie odnotowano w 1923 roku – objął on jednak tylko kościół.

PJL

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *