Historia wolborskiego młyna Kurek

Każdy chyba mieszkaniec Wolborza wie, gdzie w tym mieście znajduje się huta szkła „Finezja”. Wydawać by się mogło, że życie tętni tam dzień i noc, w każdym dniu tygodnia. Jej historia jednak nie jest dawna. Mało kto jednak wie, że w pobliżu huty życie tętniło dużo wcześniej. Przy wyschniętym korycie rzeczki w pobliżu huty stał kiedyś młyn wodny. Dziś mało który Wolborzanin go pamięta. Młyn nazywał się Kurek. Na podstawie szczątkowych danych, można przybliżyć zarys jego historii i losy właścicieli.

Młynarstwo w okolicach Wolborza zaczęło się rozwijać stosunkowo późno. W XIII w. słyszymy tylko o dwóch młynach: jednym we wsi Młynary, a drugim w Lubiatowie. W samym Wolborzu pierwszy młyn wodny wybudowany został dopiero w pierwszej połowie XIV wieku i został włączony do Wójtostwa (chodziło prawdopodobnie o młyn znany później pod nazwą Kozia). W następnych wiekach musiał nastąpić jednak duży rozwój rolnictwa, bo inwentarze dóbr stołowych biskupów kujawskich z XVI w. wymieniają w kluczu wolborskim już 6-7 młynów, pod miastem i w samym Wolborzu.

Jednym z takich młynów w był właśnie młyn Kurek, o którym pierwszą wzmiankę znajdujemy w inwentarzu z 1582 roku. Czytamy tam, iż młyn o nazwie Kurek położony na rzece Moszczenica i daje biskupom w ciągu tygodnia 2 korce żyta. We wcześniejszym inwentarzu z roku 1532 nie pada nazwa tego młyna, więc można przypuszczać, iż młyn postawiono w połowie XVI wieku. Ale są to tylko domysły. Sama nazwa młyna związana była zapewne z nazwiskiem jego pierwszych właścicieli, czego dowodzi informacja z kolejnych inwentarzy, w których padają ich nazwiska: Mateusz Kurek (w 1598 r.) i Jan Kurek (1623 r.). W 1604 roku młyn Kurek w dalszym ciągu miał dostarczać biskupom 2 korce żyta na tydzień (jak wówczas podliczono 104 rocznie), ale dodatkowo młynarz robotę powinien do zamku i parę wieprzów karmić. Z krótkiego zapisu z tego inwentarza wiemy też, iż młyn u Kurka był na stawie, ale bardzo zalazły.

W połowie XVII wieku musiało dojść do zmiany właściciela młyna, ponieważ inwentarz z 1674 roku informuje, iż posesorem młyna położonego na rzece Kafarowskiej (tj. rzeka Moszczenica, nazwana pewnie tak, bo płynęła od strony młyna Kafar) był Stanisław Wąż. Młyn Kurek był wówczas o jednym kole, a młynarz w tygodniu dawał biskupom po 1 korcu żyta miary wolborskiej, co miało wynieść rocznie 52 korcy.

Od wieku XVIII historia młyna Kurek wiąże się z historią rodziny Frankiewiczów. Wiadomo, że byli oni właścicielami młyna już w 1755. Wtedy młynarzem był Józef Frankiewicz. Pod koniec XVIII wieku właścicielem zostaje jego syn Wojciech Frankiewicz, który wziął ślub się z Jadwigą Maciejek. Owocem ich miłości są m.in. urodzone w 1812 roku bliźnięta, Kazimierz i Grzegorz. Ten drugi objął młyn w latach 30-tych XIX wieku (w roku 1833 wziął ślub z Józefą Lechowską z Wolborza). Ich życiem targały jednak tragedie. W 1843 roku urodził im się syn Julian, który dziesięć lat później porwany przez własną nieostrożność kołem palecznem za rękę i wkręcony w toż koło, skutkiem pogruchotania kości, na miejscu życie utracił. To nie jedyny syn młynarza, który młodo umiera. W 1857 w wieku 22 lat zmarł Jan Frankiewicz, uczeń instytutu nauczycieli. Sam Grzegorz Frankiewicz umiera rok później w Piotrkowie.

W roku 1876 młyn miał zostać zbudowany na nowo. Nie wiadomo czy było to pokłosiem złego stanu starego młyna czy może jakiegoś kataklizmu.

Prawdopodobnie na początku XX wieku właścicielem młyna zostaje Antoni Cielecki. 9 sierpnia 1906 roku na zebraniu Komitetu Młynarskiego w Piotrkowie, wygłosił on szereg propozycji zmierzających do poprawy stosunków młynarzy z interesantami i pracownikami. W 1916 roku Antoni Cielecki zatrudniał w młynie Kurek jednego pracownika.

W 1919 roku osada młynarska Kurek, bo taka nazwa zaczęła być oficjalnie stosowana, należała do Żydów Moszka Horna i Moszka Bauma. Obszar majątku wynosił 6 mórg. Młyn również wtedy zatrudniał jednego pracownika.

Kolejnym właścicielem młyna Kurek był Władysław Fertacz. W 1924 roku młyn posiadał 2 pary kamieni, a młynarz nikogo już nie zatrudniał. Dwa lata później Fertacz, zgodnie nowymi przepisami dot. przemysłu, wystąpił o zezwolenie na działalność młyna. Według planu sporządzonego w czerwcu 1926 roku można określić zabudowę osady młynarskiej i podać kilka danych technicznych. Osada składała się z drewnianego młyna połączonego z drewnianym domem mieszkalnym, stodoły drewnianej, studni i murowanej piwnicy. Młyn posiadał wówczas 3 złożeń kamieni francuskich. Przemiał zboża odbywał się niestale, w zależności od stanu wód. Pojemność wód dopływających do koryt dla stanu normalnego stanowił warstwę 30 cm, a dla najwyższego 40 cm. Siła wodna stałego użytkowania określana była na 8,23 koni mechanicznych przy 6 godzinach na dobę i poruszać mogła 3 pary kamieni.

Osada młynarska Kurek przetrwała II wojnę światową i istniała jeszcze w 1948 roku, kiedy włączono ją jako jedną z jednostek do nowo utworzonej gromady Wolbórz. Ostatnimi właścicielami młyna była rodzina Jędrzejczyków. Był to już jednak czas, gdy duża liczba przestarzałych drewnianych młynów w Wolborzu i jego okolicach nie miała racji bytu. Młyny były więc zamykane. Taki los spotkał zapewne młyn Kurek, po którym dziś nie pozostał żaden większy ślad.

Przemysław J. Łaski

 

    1. Ciekawa jest historia wolborskich młynów, choć nadal dużo w niej luk. Mamy trochę informacji źródłowych, więc z czasem powinny powstawać kolejne artykuły.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*