Estończyk, który wyzwalał ziemię piotrkowską

To miała być decydująca noc. 6. Gwardyjski Korpus Pancerny prowadząc natarcie po sforsowaniu rzeki Pilicy, 17 stycznia 1945 roku dotarł na ziemię piotrkowską, na przedpola Piotrkowa Trybunalskiego. Miasto miało stanowić silny punkt obrony niemieckiej.

Szybkie wyzwolenie

Nocą z 17 na 18 stycznia 1945 roku pod ciosami 52. Gwardyjskiej Brygady Pancernej (ros. 52-я гвардейская танковая бригада), która to wchodziła w skład 6. Gwardyjskiego Korpusu Pancernego, okupant hitlerowski wycofał się ze znacznego obszaru powiatu piotrkowskiego. Tej nocy i następnego dnia prócz Piotrkowa wyzwolone zostały m.in. Radomsko, Koluszki, Sulejów, Wolbórz i wiele innych miejscowości. Do 19 stycznia formacje I Frontu Ukraińskiego biorące udział w wielkiej ofensywie, przyniosły wolność całej ziemi piotrkowskiej.

W Piotrkowie obronę nazistów sprawowały elitarne jednostki wojskowe. 16 stycznia, według wywiadu, do miasta dostarczono zmodyfikowane elementy nowego Faustpatrone Panzerfausta-60, który miał większą siłę niszczącą pojazdów opancerzonych w porównaniu do Faustpatrone z 1943 roku.

Szybka ofensywa zaskoczyła jednak hitlerowców. Żołnierze radzieccy zdobyli miasto bez większych strat, nocnym atakiem czołgów.

Czołgiści 52. Gwardyjskiej Brygady Pancernej (od lewej do prawej), brygadziści P. Simonenko, N. Prigorodov, N. Knysh.

Rankiem 18 stycznia do dowodzącego 6. Gwardyjskim Korpusem Pancernym ppłk Ludwiga Kurista przyprowadzono schwytanego w nocnej bitwie szefa struktur inżynieryjnych niemieckiej obrony w Piotrkowie. Niemiecki oficer miał powiedzieć: „To niesamowite! Nie powinno cię tu jeszcze być. Spodziewaliśmy się, że będziemy tu jeszcze dwa miesiące.”

Ludwig Kurist został w przyszłości honorowym obywatelem miasta Piotrkowa Trybunalskiego. Kim był dowódca, którego imię i nazwisko pasowało bardziej na bohatera drugiej strony konfliktu?

Estończyk

Ludwig Kurist urodził się 16 lipca 1905 roku w Petersburgu, w robotniczo-inteligenckiej rodzinie pochodzenia estońskiego. Jego przodkowie ze strony ojca pochodzili ze zubożałego rodu magnackiego, zrujnowanego przez Niemców, którzy pomścili powstanie przeciwko nim. Jego ojciec, Johann Kuristee, był stolarzem. Pod koniec XIX w. przeniósł się z estońskiej wyspy Saaremaa do stolicy Imperium Rosyjskiego. Matka Ludwiga, Ernestina Lvovna, otrzymała dobre wykształcenie w Narwie, znała kilka języków europejskich. Pracowała w teatrze. Ludwig miał też dwóch braci, Waltera i Oskara.

Wiosną 1918 roku rodzina Ludwiga Kurista w poszukiwaniu pracy wyjechała z Petersburga na Ural do Regionu Kurgan i osiedliła się w miejscowości Myszkino. Tam, 13-letni wówczas Ludwig, zaczął pomagać ojcu w stolarce.

Ludwig jako jeden z pierwszych wstąpił do lokalnej organizacji Komsomoł. W 1921 roku, w wieku 16 lat, został wybrany sekretarzem wykonawczym Komsomołu okręgu myszkińskiego.

Na wojnach

W 1922 roku Kurist wstąpił do Borisoglebsko-Piotrkogrodzkiej Szkoły Kawalerii. Przez 3 lata służył jako dowódca plutonu w korpusie kawalerii Czerwonych Kozaków, po czym ukończył kursy pancerne w Leningradzie.

W latach 1939-1940 brał udział w wojnie radziecko-fińskiej jako dowódca kompanii czołgów na Przesmyku Karelskim. Tam, podczas jednej z ciężkich krwawych bitew, otrzymał pierwszą poważną ranę.

Ludwig Kurist

W 1941 roku brał udział w obronie Leningradu, a w latach 1942-1943 walczył na froncie woroneskim jako dowódca 30. Brygady Pancernej wchodzącej w skład 12. Korpusu Pancernego 3. Armii Pancernej. 16 stycznia 1943 roku brygada Kurista wyzwoliła m.in. Rososz w obwodzie woroneskim.

Od 30 września 1944 r. do końca wojny Kurist dowodził wspomnianą 52. Gwardyjską Brygadą Pancerną, która przeszła przez Ukrainę, Polskę, docierając do Berlina. Swą wojenną misję zakończył w Czechach.

Szczęściarz

Po zakończeniu wojny Ludwig Kurist został mianowany szefem garnizonu wojsk sowieckich w austriackim mieście Korneysburg, gdzie zasłużył sobie na szacunek mieszkańców za przywrócony porządek, uczciwość i, co najważniejsze, dobry stosunek do miejscowej ludności.

Sam Ludwig Kurist przyznawał, że w życiu prywatnym i na wojnie często miał szczęście. Miał szczęście do dobrych towarzyszy, miał szczęście do dobrych asystentów, miał szczęście do odważnych żołnierzy, miał szczęście do doskonałych i utalentowanych dowódców, miał szczęście, że wielokrotnie pozostawał przy życiu w pozornie beznadziejnych sytuacjach. Ludwig Kurist był wymagającym, ale uczciwym dowódcą. Czołgiści nazywali go „tatą”. On z kolei stanął w obronie swoich podwładnych i był dumny z ich wyczynów. Za swoje zasługi 31 maja 1945 roku Ludwig Kurist otrzymał tytuł Bohatera Związku Radzieckiego.

– Jak Kurist sprawdził się jako dowódca brygady? – zapytano wiele lat po wojnie jednego z członków jego brygady, Iwana Masłowa. – Na to pytanie nie jest tak łatwo odpowiedzieć, (…) był dobrym sztabowcem i organizatorem, ale jako dowódca jednostki czołgów bojowych był przeciętny… Niektóre z sukcesów brygady były jego zasługą, ale jeśli chodzi o ogólne wrażenie na jego temat – zależało mu na tytułu Bohatera Związku Radzieckiego – mówił Masłow, wyraźnie niepogodzony z tym, że sam tego odznaczenia nie dostał. Jak sam jednak przyznał, o sukcesach, o przeżyciu w tak trudnych warunkach wojennych zależało głównie od szczęścia. A to na polu bitwy Kurist, jak mówili wszyscy, posiadał.

Ludwig Kurist w Armii Czerwonej służył do 1948 roku. Odszedł z powodu problemów ze zdrowiem. Do 1971 roku mieszkał w Leningradzie, potem przeprowadził się do Kijowa. Dożył 90 lat. Zmarł 3 października 1995 roku. Pochowany został w Kijowie na cmentarzu miejskim w Alei Zasłużonych w Berkiwcach.

Przemysław J. Łaski

Foto: wikipedia.org, www.golos.com.ua

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *