Dziewczyna z dna rzeki Czarnej

Rankiem 6 października 1930 roku na posterunek policji w Paradyżu zgłosił się mieszkaniec jednej z okolicznych wsi mówiąc, że z dna przepływającej w okolicy rzeki Czarnej, wystają zwłoki młodej kobiety.

Skierowani na miejsce policjanci wydobyli zwłoki. Rzeka w owym miejscu była płytka. Żaden z obserwujących wyciąganie dziewczyny wieśniaków jej nie znał. Nie znaleziono przy niej też żadnych dokumentów. Policja wszczęła więc dochodzenie celem ustalenia tożsamości zwłok.

Po zasięgnięciu informacji w pobliskich wsiach okazało się, że dziewczyna widziana była po południu 3 października we wsi Dębowa Góra w pobliży Dąbrowy nad Czarną, pytając tam o drogę do Paradyża. Co znaczące, miała mieć w ręku małą walizkę. Zaszło więc podejrzenie, że owa walizka również musi być w wodzie.

Dokładne i długotrwałe poszukiwania przyniosły efekt. Walizkę znaleziono i wydobyto, jednak jej zawartość nie napawała optymizmem. Przybory toaletowe, dwie pocztówki, dwie fotografie, dwie niezaadresowane koperty i niedokończony list, nie pozwoliły początkowo ustalić tożsamości dziewczyny.

Przeprowadzone badania zwłok ujawniło z kolei, że nieznajoma miała na ciele jakby ślady walki. Dziewczyna była też w ciąży.

Zagadkę udało się rozwiązać w ciągu kilku dni.

W 1925 r. udała się do Warszawy 22-letnia Elżbieta Kortasówna. Tam poznała pewnego młodego człowieka, w którym się zakochała. On, podając się za kawalera, obiecywał jej małżeństwo.

Po kilkuletniej znajomości, pewnego dnia, oświadczyła mu, że jest w ciąży. Powiedział, że ożeni się z nią, ale po porodzie. Tymczasem zaprosił ją do swoich rodziców. Zwabił ją w rejon Paradyża, nad rzekę Czarną – w pobliżu mieli mieszkać jego rodzice. Późnym wieczorem nad brzegiem rzeki udusił ją. Potem wrzucił jej ciało do rzeki wraz z walizką, z której wyrzucił wszystkie dokumenty mogące zidentyfikować ofiarę. Przeoczył tylko niedokończony list… To on pomógł rozwiązać zagadkę.

Zabójcę aresztowano. Od dawna był żonaty, czego Kortasównie nie powiedział. Odstawiono go do więzienia w Opocznie, a potem do więzienia kieleckiego. Personaliów zabójcy źródła nie podały.

 

PJL

foto: wikimedia.org

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *