Dzieciobójca z wizytą w Piotrkowie!

Ponieważ jestem przekonany, że czeka mnie kara śmierci, chcąc by ludzie niewinnie za popełnione przeze mnie zbrodnie nie cierpieli, przyznaję się do zamordowania w tym roku, około 4 miesięcy temu młodej dziewczyny pod Piotrkowem.

Był dzień 8 lipca 1938 r. W Piotrkowie Trybunalskim, nad rzeczką Strawą w pobliżu mostu kolejowego (na zdj. – widok obecny) bawiły się dwie siostry – 5-letnia Henia i 8-letnia Lucynka G. Nad rzeczką siedział również starszy mężczyzna. W pewnej chwili zwrócił się do dziewczynek o pomoc. Chciał, by któraś z nich pomogła mu odnieść do domu jego siostry niedużą paczkę, leżącą tuż przed nim. Za pomoc obiecał kupić dzieciom cukierki i lody. Starsza dziewczynka zgodziła się i poszła z nieznajomym szosą Piotrków – Łódź. Młodsza z sióstr wróciła do stojącego nieopodal domu.

Jak potem ustalono, po przejściu około trzech kilometrów w stronę wsi Twardosławice, mężczyzna z Lucynką skręcili w prawo, idąc drogą polną miedzą między kłosami żyta. Po przejściu miedzą około 150 metrów mężczyzna zatrzymał się i powiedział, że musi odpocząć. Dziecku kazał również usiąść. Gdy to zrobiła powiedział, że musi obejrzeć jej brzuszek. Przewrócił ją na ziemię, chwycił za szyję i przycisnął do ziemi. Lucynka straciła przytomność. Gdy oprzytomniała, podniosła się i poczuła, że z szyi cieknie jej krew i że cała sukienka jest zakrwawiona. Przestraszona ruszyła miedzą w stronę szosy, przysiadając po drodze kilka razy.

Szosą biegnącą przy polu wsi Twardosławice jechał w tym czasie rowerem do Piotrkowa Józef Stępień. Zobaczył zakrwawioną, na wpół przytomną Lucynkę. Obok niej stała już jakaś kobieta. Dziecko szybko przeniesiono do najbliższej chaty i zawiadomiono policję. Wkrótce Lucynka trafiła do szpitala. Blisko 300 m od miejsca odnalezienia dziecka znaleziono miejsce zbrodni – dwa wygniecione „gniazda” w życie, gdzie widoczne były ślady krwi. Oględziny sądowo-lekarskie Lucynki wykazały ranę ciętą szyi długości 7,5 cm i ślady brutalnego gwałtu. Śledztwo wykazało jednoznacznie, że nieznajomy próbował pozbawić dziecko życia i musiał być pewien, że dziecko nie przeżyje…

Przesłuchujących Lucynkę policjantów zaskoczyły zeznania dziewczynki. Lucynka twierdziła, że paczkę kazał jej odnieść… wujek o nazwisku „Prusiak”. Śledztwo tego nie potwierdziło, a słowa dziecka wynikały z tego, że podczas drogi nieznajomy mężczyzna wypytywał się dziewczynki o jej rodzinę, a gdy usłyszał, że ma wujka „Prusiaka” oświadczył, że to on jest tym wujkiem. Dziewczynka mu uwierzyła. Poszukiwania sprawcy nie przyniosły rezultatu. Śledztwo zostało wkrótce umorzone.

Ponad trzy miesiące później, 17 października 1938 roku policja zatrzymała w Kutnie wędrownego blacharza, niejakiego Ferdynanda Grüninga. Śledztwo wykazało, że winny jest on śmierci trójki dzieci i usiłowanie zabójstwa kolejnego. Motywem wszystkich zbrodni, dokonywanych już od 1914 r., był wątek seksualny.

Ku zaskoczeniu śledczych, na przesłuchaniu 25 października blacharz przyznał się do jeszcze jednego „morderstwa”:

„Ponieważ jestem przekonany, że czeka mnie kara śmierci, chcąc by ludzie niewinnie za popełnione przeze mnie zbrodnie nie cierpieli, przyznaję się do zamordowania w tym roku, około 4 miesięcy temu młodej dziewczyny pod Piotrkowem.”

Dopiero po kilku dniach śledczy skojarzyli to wyznanie z brutalnym gwałtem na Lucynce. Grüning widocznie nie wiedział, że dziecko przeżyło. Dla sprawdzenia, czy rzeczywiście blacharz mógł dopuścić się tego czynu, st. posterunkowy Marcin Kryszak udał się do mieszkającego przy rzeczce Strawie małżeństwa G. Niby to nieumyślnie otworzył notatnik z fotografią Grüninga… – To jest ten!!! – krzyknęła przerażona Lucynka…

Ferdynand Grüning został wkrótce skazany na karę śmierci, ale wskutek nieudolności wymiaru sprawiedliwości II RP uniknął wykonania kary. Zmarł „naturalnie” w areszcie na ul. Rakowieckiej w Warszawie w 1940 r.

Przemysław J. Łaski

O wszystkich zbrodniach wędrownego blacharza można przeczytać w artykule Gorszy od Trynkiewicza. Blacharz, który ośmieszył wymiar sprawiedliwości II RP, który ukazał się w tygodniku „Fakty po Mitach” nr 55/2021 z 01.10.2021 r.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *