Ślady przeszłości: Kiedy Biskupia Wola była „polską Danią”

Z pozoru nieciekawe wiejskie opuszczone budynki gospodarcze – ślady dawnych, dla wielu lepszych czasów – dość często można spotkać na wsiach centralnej Polski. Wśród nich są mleczarnie, czy raczej punkty skupu mleka – pod względem budowy bardzo charakterystyczne i do siebie podobne.

Taki typowy środkowopolski wiejski punkt skupu mleka (a raczej budynek po nim) stoi w pobliżu skrzyżowania w Biskupiej Woli (gm. Czarnocin) pod numerem 66. Jego żółty kolor sprawia, iż w promieniach letniego słońca wygląda raczej jak punkt skupu miodu… Mleko było tam nieobecne pewnie od wielu, wielu lat. A było go wyjątkowo dużo. W jednym z numerów tygodnika Odgłosy z lat 60-tych czytamy: W Biskupiej Woli żyje i uprawia rolę kilkunastu rolników, którzy „liznęli“ technikum, wrócili na wieś, do pługa. Jak oni gospoda­rzą, jak cała wieś gospoda­rzy. Średnie plony zbóż przewyższają 20 kwintali z hektara. Średni udój mleka od krowy w skali rocznej przekracza 3 tysiące litrów. Powtarzam, średni, odnoszą­cy się nie do kilku wybra­nych zagród, odnoszący się do wsi jako całości. Biskupia Wola wdrapa­ła się na poziom Danii w produkcji mleka, na poziom NRD w produkcji zbóż. […] To wieś ludzi fachowych,  znających swoją robotę. Bi­skupia Wola jest prototypem takiej wioski. Tylko go po­wielać, niczego nam więcej nie trzeba.

Później z mlekiem było gorzej. Jak wspominał w 2015 roku tamtejszy rolnik Jan Deka – kiedyś za mleko dobrze płacili, a teraz mleko jest tańsze od wody. Hodowlę krów w Biskupiej Woli mocno więc ograniczono i punkt skupu okazał się niepotrzebny. Szkoda, że takie budynki niszczeją, a mogłyby służyć np. za siedzibę jakiegoś wiejskiego klubu, stowarzyszenia czy fundacji…

PJL

Więcej zdjęć na: odkrywcywsi.blogspot.com

    1. Tak, tym bardziej, że w wielu wsiach stoją jeszcze takie budynki i niewielu ma pomysł co z nimi zrobić.

  1. Mam więc cichą nadzieję, że Twój tekst coś zmieni. Szkoda patrzeć jak takie i podobne budynki rozsypują się i porastają chwastami. Najgorsze jednak w tym wszystkim jest to, że dopóki nikt się nimi nie interesuje, obiekty są „bezwartościowe”. Gdy zaś znajdzie się chętny na zagospodarowanie, nagle okazuje się, że warte są majątek, co zniechęca potencjalnych inwestorów. No i koło się zamyka…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*