Banda Finkelsteina – postrach Piotrkowa

Srul Finkelstein, zbudowany silnie fizycznie mężczyzna, był synem żydowskiego lichwiarza zamieszkałego przy ul. Starowarszawskiej w Piotrkowie. Srul nie przyuczył się do wykonywania żadnego zawodu, gdyż lichwiarskie pożyczki rodziców, dawały mu długo utrzymanie. Zadaniem Srula było jedynie pilnowanie, by dłużnik nie myślał wykręcić się od uiszczenia Finkelsteinom lichwiarskich procentów i w razie czego być egzekutorem względem „niesumiennego” pożyczkobiorcy.

Dorobiwszy się wielkiej fortuny stary Finkelstein, ojciec Srula, wyjechał do Palestyny, gdzie podobno został zamordowany w trakcie rozruchów arabskich. Gdy do mieszkającego w Piotrkowie z matką Srula doszła wieść o śmierci ojca, ten natychmiast wyjechał do Palestyny, ażeby dokonać aktu zemsty. Podobno pchany morderczym instynktem zamordował kilku Arabów, wskutek czego miał przesiedzieć kilka lat w tamtejszym więzieniu, a potem, jako niepożądany obcokrajowiec, być wydalonym przez władze palestyńskie.

Pod koniec lat 20-tych XX wieku powrócił do Polski, do Piotrkowa, od razy stając się hersztem piotrkowskiego półświatka. Zakonspirowana pierwotnie dintojra piotrkowska stała się prawdziwym postrachem dzielnicy żydowskiej. Co noc znajdowano zmasakrowane nożem ofiary, zgwałcone kobiety czy ograbione zuchwale mieszkania. Ofiarą szantażystów byli jednak przede wszystkim właściciele komunikacji autobusowej na linii Łódź – Piotrków – Radomsko, drobni kupcy, rzemieślnicy żydowscy oraz przygodni donżuani, szukający miłosnych wrażeń w ustronnych miejscach. Przykładowo, Meilich Erlich, właściciel komunikacji samochodowej w Radomsku, pod groźbą utraty życia musiał zapłacić okup w wysokości 1200 zł. Podobnych przypadków było wiele. Bandzie nie brakowało więc na zabawy i zbytki. Jeśli szantażowany godził się na zapłatę, bandyci schodzili się w restauracjach Minca na halach targowych w Piotrkowie, gdzie także na koszt szantażowanych następowała „funda”.

Opornym na pogróżki „sąd” dintojry, zbierający się w piwiarni Feimana przy ulicy Starowarszawskiej, wydawał wyrok, od którego można było wykupić tylko przez złożenie odpowiedniej sumy pieniędzy oraz libację. Co ciekawe, członkowie bandy swe żony, kochanki czy narzeczone, także praktycznie „używali”. Stanowiły one przynętę dla ofiar, od których wymuszano później znaczne kwoty po przyłapaniu ich w objęciach tychże dam. Przeciwko Srulowi i jego bandzie policja nie miała jednak żadnych dowodów i nie znalazł się nikt z pokrzywdzonych, kto miałby odwagę świadczyć pod przysięgą przeciwko niemu.

Pomiędzy Srulem a jego kompanami nastąpił jednak rozłam. Wśród nożowników piotrkowskich zabłysła bowiem nowa gwiazda –niejaki Adam Kaczka, który choć nie dorównywał Finkelsteinowi siłą, ale przewyższał go sprytem. Kaczka miał widocznie jakieś porachunki ze Srulem i pewnej nocy, gdy w otoczeniu swoich towarzyszy złapał go na ulicy Jerozolimskiej, nie miał litości. Finkelsteina dopiero rano znaleziono potwornie zmasakrowanego nożem w kałuży krwi. Chyba tylko przypadek sprawił, że przeżył. Zaalarmowane pogotowie zabrało ledwie dyszącego bandytę, którego natychmiast poddano operacji. Cudem utrzymany przy życiu, nie chciał zdradzić policji swych prześladowców. Sam zapewne myślał o zemście.


Róg Jerozolimskiej i Starowarszawskiej w Piotrkowie. Tu zginął Finkelstein. Foto: PJL

W niedzielę 30 sierpnia 1931 roku Finkelstein zabawiał się po raz pierwszy po dojściu do zdrowia na zabawie tanecznej w Przygłowie pod Piotrkowem. Gdy wracał w nocy dorożką nr 13 do Piotrkowa, w pobliżu domu, na rogu ulic Starowarszawskiej i Jerozolimskiej, z mroków nocy posypał się nagle z bliskiej odległości grad kul rewolwerowych. Zanim zawieziono go do piotrkowskiego szpitala zakończył życie. Nikt z przerażonych przechodniów, nie pamiętał nawet rysopisu napastników. Aresztowany w związku z tym zabójstwem Kaczka nie przyznawał się do winy. Pechowy numer 13 nie przestał, jak się później okazało, prześladować bandy Finkelsteina.

Najlepszym kompanem Srula był Michał Sawicki, zwany w świecie przestępczym „Mitkiem”. Sawicki na pogrzebie swego mentora, wypowiedział mowę zakończoną zapewnieniem, że pomści śmierć przyjaciela. Sawicki, również osobnik o bujnej przeszłości kryminalnej, silny fizycznie, skazany swego czasu na 6 lat ciężkiego więzienia za zabójstwo i wypuszczony już po trzyletnim tam pobycie, był typowym sadystą – jak pisano w „Tajnym Detektywie”: niemal każda przystojna pracownica fabryczna, służąca lub ekspedientka sklepowa, padała ofiarą tego zwyrodnialca. Kobiety jednak bały się donosić na „Mitka” policji.


Michał Sawicki i Srul Finkelstein. Źródło: Tajny Detektyw, 1931

Wszystko ma jednak swój kres. W niespełna tydzień od śmierci Finkelsteina, na torze kolejowym nr 13 znaleziono trupa Sawickiego. Koła przejeżdżającego pociągu osobowego nr 13 obcięły już wcześniej zamordowanemu Sawickiemu głowę. Sawicki otrzymał podobno 13 uderzeń sztyletem.

Śmierć dwóch najgroźniejszych przywódców piotrkowskiego świata przestępczego przyniosła ulgę mieszkańcom grodu trybunalskiego. Dopiero po śmierci Finkelsteina i Sawickiego pokrzywdzeni zaczęli zeznawać. Pozostali członkowie bandy straciwszy grunt pod nogami szybko, bo już we wrześniu 1931 roku znaleźli się w rękach policji. Byli to: Wolf Dessau, Boruch Hiller vel Kugl, Zelik Hauptmann, Lajb Wilczak – wszyscy z Piotrkowa, oraz Jojne Goldstein i Majer Kurcbard – z Łodzi. Zasiedli oni na ławie oskarżonych Sądu Okręgowego w Piotrkowie 30 maja 1932 roku, w procesie w którym występowało aż 50 świadków i pokrzywdzonych fizycznie bądź materialnie. Nie wszyscy zresztą zdecydowali się na ujawnienie. Członków bandy oskarżał prokurator Mościcki, a zespołem sędziowskim przewodził sędzia Kieszczyński.

Po czterodniowej rozprawie, 2 czerwca 1932 roku, sąd skazał członków bandy Finkelsteina na kary ciężkiego więzienia: Dessaua na 6 lat, Hauptmana i Goldsteina na 4 lata, Hillera i Wilczaka na 3 lata. W mieście odetchnięto z ulgą, gdyż sprawa wzbudzała ogromne zainteresowanie i strach jednocześnie. Być może nawet zrobiło się trochę bezpieczniej.

PJL

    1. Nie ulega wątpliwości, że większość bohaterów była pochodzenia żydowskiego, ale znający dobrze historię powinien wiedzieć, że przed II wojną światową w Piotrkowie mieszkało bardzo dużo Żydów i tak jak w każdym narodzie byli wśród nich prawi i nieco mniej prawi…

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*