Ballada o lwach w sulejowskiej katedrze

„Ballada” łódzkiego poety i fraszkopisarza, napisana przed sześćdziesięciu laty, ukazała się w tomiku „Łatki na szachownicy” wydanym w 1961 roku przez Wydawnictwo Łódzkie.

I
Jedni mówią, że te lwy są z drzewa,
A drudzy, że z kamienia,
Ale istoty rzeczy to nie zmienia,
I nie ma nic do sprawy,
Czy z drzewa, czy z kamienia zrobiono te ławy.
Widać wyraźnie, że lwy mają prawo
Na sabat jeździć ławą.
Nie siadłbym na takiej ławie
W obawie,
Że mnie moc czartowska chwyci,
ognia lejąc mi do rzyci.

II
Mówcie, lwy, dokąd wasze odbywacie jazdy?
Przed ekskursją na księżyc – znane wam są gwiazdy.

Możecie nad sabatem objąwszy batutę
Uruchamiać płuc miechy grozą ryku sute.

Możecie beczących i swawolnych stada
Przygiąć łapą przemożną do czarciego zada.

Możecie zakonnika, który w grzechy popadł,
Nauczyć uskrzydlania ziemiogrzebnych łopat.

Możecie po imieniu nazwać chutne dziewki,
Które lwom każą łapą czesać swoje brewki.

Mówcie!
…………………………………………………………………………..
Gdyby lwy mogły mówić?! – Ale one milczą,
Jakby skórą przykryte ostrożną i wilczą
I niezdolne słabego nawet wydać ryku.
Ich bizarność me usta zmusza do okrzyku!

Jan Izydor Sztaudynger

Udostępnij ten artykuł swoim znajomym:

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *