Ballada o lwach w sulejowskiej katedrze

I

Jedni mówią, że lwy są z drzewa,
A drudzy, że z kamienia,
Ale istoty rzeczy to nie zmienia
I nie ma nic do sprawy,
Czy z drzewa, czy z kamienia zrobiono te ławy.
Widać wyraźnie, że lwy mają prawo
Na sabat jeździć ławą.
Nie siadłbym na takiej ławie
W obawie,
Że mnie moc czartowska chwyci,
ognia lejąc mi do rzyci.

II

Mówcie, lwy, dokąd wasze odbywacie jazdy?
Przed ekskursją na księżyc – znane wam gwiazdy.

Możecie nad sabatem objąwszy batutę
Uruchamiać płuc miechy grozą ryku sute.

Możecie kóz beczących i swawolnych stada
Przygiąć łapą przemożną do czarciego zada.

Możecie zakonnika, który w grzechy popadł,
Nauczyć uskrzydlania ziemiogrzebnych łopat.

Możecie po imieniu nazwać chutne dziewki,
Które lwom każą łapą czesać swoje brewki.

Mówcie!
………………………………………………………………

Gdyby lwy mogły mówić?! – Ale one milczą,
Jakby skórą przykryte ostrożną i wilczą
I niezdolne słabego nawet wydać ryku.
Ich bizarność me usta zmusza do okrzyku!

Jan Izydor Sztaudynger

 

Lwy-ławy, o których pisał Sztaudynger, znajdujące się w katedrze na Podklasztorzu pod Sulejowem, do dziś budzą zaciekawienie i domysły uczestników mszy i turystów. Wiersz ukazał się w tomiku „Łatki na szachownicy” wydanym w Łodzi w 1961 roku.

 

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*