Antoni Kotwin – rzemieślnik, artysta ludowy i… dziennikarz spod Wolborza

W położnej pod Wolborzem wsi Żarnowicy, tworzył pod koniec XIX wieku Antoni Kotwin – jeden z najzdolniejszych rzemieślników i artystów ludowych – jak pisał pięćdziesiąt lat temu Jan Piotr Dekowski, ceniony tomaszowski etnograf.  Antoni Kotwin urodził się w 1853 roku we wsi Sławno w powiecie opoczyńskim w rodzinie chłopskiej Franciszka i Salomei z Moskoli. Dość wcześnie, bo w latach sześćdziesiątych XIX wieku z rodziną przeniósł się w rejon Wolborza, najprawdopodobniej do Modrzewka, szukając później pracy w fabrycznym Tomaszowie Rawskim, gdzie zdobył umiejętności stolarskie i murarskie oraz nauczył się czytać i pisać.

Jak twierdził Dekowski – w owym czasie bogatsi gospodarze z okolic Wolborza dążyli do stawiania murowanych budynków gospodarczych, jak i mieszkalnych, lecz brak było w tamtych stronach odpowiednich rzemieślników, a przede wszystkim wykwalifikowanych murarzy. Stąd też pewnie wynikała decyzja wyuczonego już w zawodzie Kotwina do powrotu do Modrzewka. Siostra Antoniego – Marianna, wyszła tu za mąż za Antoniego Pietrasa, a ojciec Franciszek był fornalem w tamtejszym majątku. Po roku 1880 Dekowski przypisuje Antoniego Kotwina do Żarnowicy, choć w księgach ludności z tego okresu Kotfina nie widzimy – prawdopodobnie mimo, że działał tam i tworzył, nadal zamieszkiwał w pobliskim Modrzewku.

Jak pisał Dekowski – wesołe usposobienie Antoniego Kotwina, dowcip, oczytanie, nadzwyczajna siła fizyczna oraz umiejętność współżycia, sprawiły, że stał się on poważnym autorytetem w społeczności żarnowickiej. Z dużym zainteresowaniem słuchano jego opowiadań, gry na skrzypcach i piosenek patriotycznych, czy czytanych fragmentów książek i doniesień popularnej na wsiach ,,Gazety świątecznej”, do której sam również pisywał.

Kotwin występował ponadto jako muzykant na maszkarach ostatkowych i w czasie obwożenia kurka dyngusowego, organizował w karnawale zabawy taneczne dla młodzieży, popisując się tam grą na skrzypcach i gwizdaniem melodii. Podobno nawet – jak pisał Dekowski – zakochanym  kawalerom pisywał listy miłosne do panien, niekiedy w formie wierszowanej i wyrabiał stempelki z drzewa gruszkowego, którymi obok ich imienia na liście umieszczał promieniejące serce lub skrzyżowane kotwice jako symbole miłości i nadziei.

Największy podziw budziły jednak zdolności techniczne i artystyczne Kotwina. Poza murarką i stolarką budowlaną zajmował się on również tokarstwem i wyrobem różnych ozdobnych przedmiotów użytkowych, służących głównie do wyposażenia i dekoracji wnętrza mieszkalnego – w  lecie wznosił murowane budowle, w zimie natomiast wyrabiał meble, okna i drzwi, ale także przedmioty związane ze sztuką ludową: figury, pasyjki, baranki wielkanocne, laski, pudełka, ramy do obrazów, obrazy szafkowe, zabawki dziecięce oraz instrumenty muzyczne. Jak podkreślał Dekowski – już w latach sześćdziesiątych XX wieku z bogatej twórczości artystycznej Kotwina niewiele przedmiotów przetrwało w okolicach Wolborza. W dodatku większość odnalezionych utraciła swą pierwotną funkcję i znaczenie. Odnaleziono m.in. skrzynie posągowe, szafę na talerze, szafę na ubranie (na zdj.), półki, obrazy szafkowe, kapliczki czy pasyjki, których szczegółowego opisu pod względem artystycznych dokonał właśnie Dekowski, w swoim artykule zamieszczonym w „Łódzkich Studiach Etnograficznych” w 1967 roku.

Do prac murarskich i stolarskich angażował często młodocianych pracowników, których tą drogą wyuczał na samodzielnych rzemieślników. Wśród wyuczonych tą drogą byli m.in.: Piotr Stachowiak (podobno najbardziej oddany uczeń Kotwina), Stanisław Zając i Marcin Szczepanik – z Żarnowicy Dużej, Antoni Szczęka – z Żarnowicy Małej, Stanisław Samborski – z Borku (część Wolborza), Władysław Misiak i Michał Szadkowski – z Koła.

Pisząc do „Gazety Świątecznej” prace swoje, najczęściej o tematyce lokalnej, podpisywał kryptonimem lub całym nazwiskiem i imieniem. Wśród wierszy zwraca uwagę zaczynający się od słów W naszej Żarnowicy stała się rzecz taka…, w którym Kotwin opisał rabunek dokonany na drodze przez miejscowego chłopa (Walentego). Zamieścił tam również humorystyczne podanie Złodziej w lnie o napadzie na bogatą wdowę przez pewnego złodziejaszka, czy tekst wychwalający długoletnie, bo 50-letnie pożycie małżeńskie miejscowego chłopa Józefa Zająca.

Antoni Kotwin swoimi zdolnościami i osobowością zdecydowanie wyróżniał się wśród społeczności wiejskiej. Może było to powodem zazdrości wśród mieszkańców sąsiednich wiosek, bo w marcu 1896 roku, jak donosiła piotrkowska prasa, mieszkańcy gminy Golesze – Adam i Paweł Ropańscy (Kopańscy), odprowadzając do domu Antoniego Kotwina silnie go pobili zabierając mu 3 ruble. Kotwin niestety zmarł przedwcześnie w wieku 47 lat,  pozostawiając po sobie liczne przedmioty i wspomnienie mieszkańców Żarnowicy, które niestety do dzisiejszego dnia nie przetrwało.

PJL

na podstawie m.in. J.P. Dekowski, Antoni Kotfin z Żarnowicy Dużej. Dziewiętnastowieczny artysta ludowy, „Łódzkie Studia Etnograficzne” 1967.

Dodaj komentarz:

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

*
*